Wielka Brytania boi się napływu imigrantów

Otwarcie brytyjskiego rynku pracy dla Bułgarów i Rumunów od 1 stycznia 2014 r. nasiliło polityczny spór o imigrację. Niektórzy politycy w Wielkiej Brytanii obawiają się dużej liczby przyjezdnych.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Wielka Brytania boi się napływu imigrantów

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

2 sty 2014 8:12


Wielu biznesmanów i zwolenników otwartego rynku pracy sądzi, że napływ kolejnych imigrantów pomoże w ożywieniu brytyjskiej gospodarki. Konserwatywni politycy prawicy zarzucają rządowi, że nie zrobił więcej, by zapobiec dużej - jak przewidują - liczbie przyjazdów.

Premier David Cameron zlikwidował możliwość ubiegania się przez nowych imigrantów z UE o świadczenia przez pierwsze trzy miesiące pobytu i zaostrzył kryteria ich przyznawania, ale w ocenie eurosceptyków działania te są niewystarczające.

Grupa 90 konserwatywnych posłów w liście do premiera do ostatniej chwili przed 1 stycznia sugerowała, by nie otwierał rynku pracy dla Bułgarów i Rumunów, powołując się przy tym na unijną klauzulę, która dopuszcza utrzymanie kontroli granicznej, jeśli duży napływ imigrantów grozi poważną destabilizacją gospodarki.

Konserwatywny poseł Nigel Mills zgłosił projekt poprawki do ustawy imigracyjnej, która pozwala na utrzymanie przejściowych barier w dostępie do brytyjskiego rynku pracy do 2018 r. Pod tą inicjatywą podpisało się 50 parlamentarzystów z jego partii.

"Rząd już podjął i będzie wciąż podejmował wszelkie działania, aby ludzie przyjeżdżali do Wielkiej Brytanii z właściwych powodów, tj. by ciężko pracować i wnosić wkład w naszą gospodarkę i społeczeństwo" - powiedział rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych (Home Office) w reakcji na te inicjatywy.

"Koncentrujemy się na usuwaniu nadużyć związanych ze swobodnym przepływem siły roboczej między państwami UE oraz na zjawiskach leżących u podstaw imigracji do Wielkiej Brytanii. Agencje rządowe dbają o to, by dostęp do świadczeń, w tym do świadczeń zdrowotnych oraz mieszkań socjalnych, należał do najtrudniejszych w UE i chronił (nasz) kraj przed nadużyciami" - dodał.

Z kolei rzecznik opozycyjnej Partii Pracy ds. imigracji David Hanson oskarżył rząd o to, że nie chroni interesów nisko opłacanych Brytyjczyków, których płace - jak twierdzi - maleją przez obcokrajowców z nowych państw UE.

"Od dawna argumentowaliśmy, że rząd powinien ściśle egzekwować ustawowe minimum płacowe, rozciągnąć system licencji dla agencji pośrednictwa pracy (z sektorów rolnictwa i ogrodnictwa - red.) na usługi turystyczne i catering, a w szczególności przyjrzeć się działalności agencji zatrudnienia werbujących pracowników wyłącznie w nowych krajach UE" - przytacza jego wypowiedź agencja Press Association.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.