Walka ze śmieciówkami? Janusz Korwin-Mikke: Wszystkie umowy są gówniane

Zapytany o to, jak należy walczyć z tzw. umowami śmieciowymi, Janusz Korwin-Mikke odpowiada krótko: wszystkie umowy są gówniane i wszystkie należy zlikwidować. Razem z Kodeksem pracy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Walka ze śmieciówkami? Janusz Korwin-Mikke: Wszystkie umowy są gówniane

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

7 sie 2015 3:00


– Trzeba zlikwidować umowy gówniane, kontrolowane przez Kodeks pracy, który zresztą też powinien zostać zlikwidowany – twierdzi polityk. Jego zdaniem Kodeks pracy wtrąca się w układ między pracodawcą a pracownikiem. – To, na jakich warunkach będą oni ze sobą współpracować: czy np. z tygodniowym, 22-dniowym, czy trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia – powinno być indywidualną umową, której zasady ustalą między sobą – przekonuje.

Trudno sobie wyobrazić całkowitą likwidację Kodeksu pracy, nie ulega jednak wątpliwości, że potrzebne są w nim zmiany. Zwraca na to uwagę m.in. Iwona Hickiewicz, główny inspektor pracy, w opinii której kodeks jest przestarzały i nie koreluje z realiami rynku. Hickiewicz zwraca również uwagę, że pracodawcy wciąż nadużywają umów śmieciowych.

– Ubiegłoroczna weryfikacja umów cywilnoprawnych przeprowadzona przez inspektorów wykazała wzrost liczby naruszeń prawa w tym zakresie w stosunku do lat poprzednich – mówi. – Tendencja polegająca na odchodzeniu od stosunków pracy na rzecz umów cywilnoprawnych się pogłębia – podkreśla.

Coraz więcej Polaków na śmieciówkach

Według danych GUS na podstawie umów śmieciowe zatrudnionych jest ok. 1,4 miliona Polaków, czyli ok. 10 proc. ogółu pracujących. Co więcej, liczba pracujących na śmieciówkach stale rośnie – tylko w ostatnich pięciu latach przybyło blisko 900 tys. Polaków zatrudnionych na podstawie umowy dzieło lub zlecenie.

Problem polega na tym, że gros z nich wykonuje pracę w pełnoetatowym trybie, ale nie ma umowy o pracę. W ubiegłym roku inspektorzy sprawdzili ponad 52 tys. umów cywilnoprawnych w ponad 10 tys. firm. Okazało się, że co piąty kontrolowany szef podpisywał umowy cywilnoprawne z osobami, które według prawa powinny mieć etat. To czysty zysk dla pracodawcy i wielka strata dla pracownika.

Osoba na śmieciówce traci wiele praw, np. do urlopu, płatnego zwolnienia chorobowego, okresu wypowiedzenia. Nie ma również odprowadzanych składek ubezpieczeniowych od zarobków, a czas, który przepracowała na podstawie umowy cywilnoprawnej nie jest wliczany do stażu pracy.

Zlikwidować czy ograniczyć umowy cywilnoprawne?

Od 1 stycznia 2016 r. umowy-zlecenia mają zostać ozusowane. To pierwszy krok rządu w kierunku ograniczenia niechlubnych zapędów pracodawców w oferowaniu śmieciówek zamiast umów o pracę – to po prostu musi przestać im się opłacać. O całkowitej rezygnacji z umów cywilnoprawnych nie ma jednak mowy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.