W Polsce zgłoszenie nieprawidłowości oznacza dla pracownika represje

Polscy sygnaliści, czyli osoby ujawniające nieprawidłowości w pracy, narażają się na szykany, zwolnienie z pracy, a nawet konieczność przeprowadzki i zmiany zawodu. Trzeba zmienić prawo i postawy społeczne - alarmuje raport Instytutu Spraw Publicznych.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

W Polsce zgłoszenie nieprawidłowości oznacza dla pracownika represje

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

15 sty 2015 19:06


Eksperci Instytutu w ramach międzynarodowego badania przeanalizowali 12 przypadków polskich sygnalistów z różnych sektorów i typów instytucji, m.in. z administracji państwowej i samorządowej, służby zdrowia, wyższych uczelni, służb mundurowych, organizacji pozarządowych i firm prywatnych.

Sygnalizowane przez pracowników nieprawidłowości dotyczyły spraw takich jak: mobbing i nadużywanie stanowiska przez przełożonego w policji, łamanie praw pracowniczych (w tym zmuszania do nieodpłatnej pracy w nadgodzinach) przez dużą sieć handlową, nieprawidłowości finansowe i księgowe w instytucji samorządowej (między innymi udzielanie sobie przez szefową nieoficjalnych "pożyczek" z kasy instytucji), plagiat wysoko postawionego pracownika uczelni wyższej, ustawienia przetargu w instytucji publicznej, usiłowanie gwałtu na jednej z pracownic dokonane przez kolegę z pracy w jednostce służby zdrowia, fikcyjnie realizowane projekty dotowane z pieniędzy publicznych i fałszowania dokumentacji w firmie farmaceutycznej, wyprowadzanie majątku w przedsiębiorstwach państwowych, niezgodne z prawem obniżenie wysokości podatku lokalnego polityka dokonane przez urzędników skarbowych, nieprawidłowości na uczelni medycznej, w tym nieuzasadnione stosowanie inwazyjnej procedury medycznej w szpitalu klinicznym w celu uzyskania finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia.

"Były to bardzo różne sprawy, ale nie było sygnalisty, który w jakiś sposób nie zapłaciłby za swoją aktywność, np. w postaci zwolnienia z pracy. Każdy z nich ucierpiał zawodowo" - powiedziała PAP autorka raportu Aleksandra Kobylińska z Instytutu Spraw Publicznych.

Jak wynika z ustaleń badaczy ISP, duża część sygnalistów popadła w problemy finansowe lub poważne długi w związku z utratą źródła utrzymania.

"Jedna z sygnalistek nie tylko została bez pracy, ale także - za sprawą szeroko zakrojonego czarnego PR-u, który zastosowano wobec jej rodziny - pracę stracił jej mąż. Kobieta ta, nękana procesami przez byłego pracodawcę, nie mogła sobie nawet pozwolić na odpowiednią pomoc prawną. Ostatecznie - na skutek tarapatów finansowych, jak i w obawie o własne bezpieczeństwo - musiała się przeprowadzić z powrotem do rodzinnej miejscowości na drugi koniec Polski" - napisano w raporcie o jednym z przypadków.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.