Umowy cywilnoprawne nie zasługują na miano „śmieciowych”

Słów kilka w sprawie projektu nowelizacji prawa pracy, w wyniku której miałyby zostać zniesione tzw. „umowy śmieciowe”. Samo określenie jest zresztą wypaczone i nadużywane tak często, że powinna się tym zająć jakaś komisja parlamentarna.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Umowy cywilnoprawne nie zasługują na miano „śmieciowych”

PODZIEL SIĘ


Autor: Artur Ragan

5 gru 2013 11:41


Zacznijmy od tego, że pojęciem „umowy śmieciowe" niektórzy politycy i związkowcy określają wszystkie formy zatrudnienia poza umowami o pracę na czas nieokreślony. Nie rozróżniając przy tym, czy chodzi o funkcjonujące od dawna umowy cywilnoprawne, czy umowy o pracę na czas określony, czy umowy o pracę tymczasową, czyli zgodne z prawem formy regulujące obowiązki pracodawcy i pracobiorcy bądź stron umawiających się na wykonanie określonych czynności (umowa zlecenia) albo uzyskanie określonego efektu (umowa o dzieło).

Nic to; etat ma być i basta, głoszą ci, którzy z takiego „głoszenia" zrobili swój sposób na życie. I żądają zdelegalizowania wymienionych powyżej form prawnych, wrzucając do jednego wora dziesiątki tysięcy firm, w tym agencje zatrudnienia, i „sprytnych inaczej" pracodawców, wykorzystujących trudną sytuację na rynku pracy.

A tymczasem z umów cywilnoprawnych na co dzień korzysta kilkaset tysięcy Polaków, uczciwie zarabiających w ten sposób na chleb. Ta forma współpracy (bo przy umowach cywilnoprawnych nie ma mowy o zatrudnieniu) jest na rękę wielu ludziom nie tylko wykonującym proste prace, ale też artystom, tłumaczom, dziennikarzom, konsultantom biznesowym, trenerom itp. - ogólnie biorąc tym, którzy „zarabiają głową" i nie muszą swojej pracy wykonywać pod stałym kierownictwem i w wyznaczonym miejscu oraz czasie.

Żądanie likwidowania „umów śmieciowych" jest dla mnie sygnałem, że osoba która je wysuwa ma mizerne pojęcie o realiach rynku pracy. Co ciekawe, użytkownicy tego pojęcia zwykle twierdzą, że największymi siewcami zła są agencje pracy tymczasowej. Sęk w tym, że w największych agencjach odsetek zatrudnianych na umowy cywilno-prawne nie przekracza 10%. Pozostali są zatrudniani na podstawie umów o pracę na czas wykonywania pracy, obecnych w polskim prawie od prawie dekady.

Morał? Do książek, panowie! Równie dobrze możecie żądać delegalizacji młotków, bo można nimi komuś zrobić krzywdę. Gdyby faktycznie na sercu leżało wam dobro bezrobotnych, skierowalibyście uwagę inspekcji pracy na nadużywanie tych narzędzi przez wielu pracodawców w Polsce, wskutek czego w ramach umów zleceń, zleceniobiorcy pracują w sposób i w warunkach typowych dla stosunku pracy. Jest to zwykłe naginanie prawa, dość łatwe do udowodnienia, więc proponuję najpierw skutecznie egzekwować istniejące przepisy a potem planować ręczne sterowanie gospodarką.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA