Umowę o pracę, zlecenie i umowę o dzieło zastąpi kontrakt?

Premier Ewa Kopacz zapowiedziała zastąpienie wszystkich form zatrudnienia jednolitym kontraktem pracy. Ma to uporządkować rynek pracy. Zdania ekspertów na ten temat są podzielone.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Umowę o pracę, zlecenie i umowę o dzieło zastąpi kontrakt?

PODZIEL SIĘ


Autor: Jakub Prokop

15 wrz 2015 14:51


- Zlikwidujemy składkę ZUS i składkę na NFZ. Jednocześnie, równolegle, albo przede wszystkim uporządkujemy rynek pracy. Wprowadzimy jednorodny kontrakt, który dzisiaj zastąpi wszystkie formy zatrudnienia. Umowy cywilnoprawne, te trwające ponad miesiąc, jak również te formy zatrudnienia, które są dziś regulowane w kodeksie pracy, zastąpimy jednym kontraktem - zapowiedziała premier Ewa Kopacz.

Nie chodzi tutaj o całkowitą kasację ZUS i NFZ tylko o zmianę sposobu płacenia podatków i parapodatków. Propozycja polega na wprowadzeniu jednego, skonsolidowanego podatku, który zawierałby dawny PIT oraz składki na ZUS i NFZ. Jest to możliwe dopiero po ujednoliceniu rynku pracy, tj. zastąpieniu umów o pracę i umów cywilnoprawnych jednolitym kontraktem pracy.

Kontrakt ma znieść różnicę między "lepszymi" etatami a "gorszymi" zleceniami pracy.

- To jest dobra propozycja - ocenia dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan w rozmowie z PulsHR.pl. - Nasza konfederacja również jest za tym, żeby była jedna umowa i za zmniejszeniem biurokracji. W tej chwili pracodawca musi z tym samym pracownikiem zawierać różne umowy, potrzebne są do tego świadectwa, badania lekarskie, inny pracodawca może to respektować albo nie… Wprowadzenie kontraktu byłoby uproszczeniem. Wystarczyłby jeden, który zwiększa uprawnienia pracownika proporcjonalnie do długości stażu.

Jej zdaniem na tym uproszczeniu powinni skorzystać zarówno pracodawcy, jak i pracownicy. W tej chwili należy czekać na jakieś szczegóły, bo po ogólnikach trudno coś więcej powiedzieć – wszystko zależy od rozwiązać szczegółowych.

Koniec prawa pracy

Zdaniem ekspertów organizacji Pracodawcy RP, propozycja ta oznacza zaś początek końca prawa pracy. Wówczas nie byłoby rozróżnienia na umowy o pracę i umowy cywilnoprawne. Te pierwsze przestaną być promowane i przestaną być wartością. Rynek pracy i formy świadczenia pracy są zbyt różnorodne, aby można było je wszystkie wrzucić do jednego worka. Wszyscy będą mieli taką samą umowę i takie same uprawnienia – urzędnicy pracujący od 8 do 16 oraz np. muzycy, pracujący sporadycznie na podstawie umowy o dzieło. Koncepcja jednolitej umowy mogłaby zostać wprowadzona jedynie przy umowach o pracę, aby nie było rozróżnienia na umowy terminowe i bezterminowe, a uprawnienia zapisane w Kodeksie pracy rosłyby wraz ze stażem pracy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA