Sygnaliści w firmach powinni zostać objęci specjalną ochroną prawną

"Whistleblowing" to działanie polegające na ujawnianiu nieprawidłowości, np. w instytucji w której się pracuje, ze względu na ochronę interesu publicznego (od angielskiego terminu "to blow the whistle" - zagwizdać, wszcząć alarm). Osoby zajmujące się tym procederem nazywane są "sygnalistami".
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Sygnaliści w firmach powinni zostać objęci specjalną ochroną prawną

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/jm

28 paź 2015 21:24


- Tzw. sygnaliści powinni podlegać szczególnej ochronie prawnej, kodeks pracy jest tu niewystarczający - taki jest wniosek z konferencji poświęconej zjawisku "whistleblowingu", zorganizowanej w środę (28 października) przez Krajową Szkołę Administracji Publicznej i Fundację im. Stefana Batorego.

Jak tłumaczyła Aleksandra Kobylińska z Instytutu Spraw Publicznych, sygnalistą może być każda osoba, posiadająca wewnętrzną wiedzę na temat instytucji - publicznej lub prywatnej. Jego działanie może dotyczyć np. ujawniania działań o charakterze przestępczym, korupcji, niegospodarności, przypadków nadużycia władzy, łamania praw pracowniczych, konfliktu interesów itp.

Czytaj też: Nieetyczne zachowania pracowników, a polityka sygnalistów

Inny uczestnik konferencji, Jakub Kraszkiewicz z firmy EY podkreślał, że są patologie, np. stosowane przy "ustawianiu" przetargów, które bez informacji od sygnalistów są praktycznie nie do wykrycia.

Zjawisko wymaga wsparcia, bo, jak mówiła Kobylińska, często osoby mające wiedzę o nieprawidłowościach w jakiejś firmie nie ujawniają jej, bojąc się konsekwencji w rodzaju zemsty osób zainteresowanych, utraty pracy itd.

- Istnieją potężne mechanizmy społeczno-psychologiczne, które taka osoba musi przezwyciężyć - podkreśliła.

Jak powinna wyglądać ochrona prawna sygnalisty?

Stąd jest potrzebne prawne uregulowanie statusu sygnalistów. Jak przekonywał Kamil Wyszkowski, przedstawiciel inicjatywy ONZ "Global Compact" w Polsce, dopóki jakiś kraj nie wprowadzi szczególnej ochrony prawnej sygnalistów, będzie przez potencjalnych inwestorów traktowany nieufnie, jako sprzyjający korupcji.

Czytaj też: W PKP kwitnie donosicielstwo. I wszyscy się z tego cieszą

Z kolei Anna Wojciechowska-Nowak z Fundacji im. Stefana Batorego przekonywała, że taka ustawa powinna chronić nie tylko osoby formalnie zatrudnione (w jakimś stopniu zabezpieczone przez kodeks pracy), ale także te, które są z jakąś firmą w innych formalnych relacjach.

Ochrona prawna sygnalistów powinna polegać, mówiła Wojciechowska-Nowak, np. na prawie do ochrony własnej anonimowości, a także na zabezpieczeniu przed działaniami odwetowymi pracodawcy, takimi jak zablokowanie awansu, wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, przeniesienie na inne stanowisko itp. To na pracodawcy, w myśl takiej ustawy, powinien spoczywać obowiązek udowodnienia, że działania wobec sygnalisty nie są związane z jego doniesieniami.

Obecnie specjalna ochrona prawna sygnalistów obowiązuje w takich krajach jak USA, Wielka Brytania, Australia, ale także Słowacja.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.