Stefan Schwarz: Równa płaca za tę samą pracę jest jak reklama odmładzającego kremu do twarzy

- Podejście do pracowników delegowanych, jakie przebija się do opinii publicznej, jest nieprawidłowe. To tak, jakbyśmy powiedzieli, że serwis samochodowy to działalność polegająca na zatrudnianiu mechaników - propozycje zmian w sprawie pracowników delegowanych komentuje Stefan Schwarz, prezes Inicjatywy Mobilności Pracy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Stefan Schwarz: Równa płaca za tę samą pracę jest jak reklama odmładzającego kremu do twarzy

PODZIEL SIĘ


Autor: Katarzyna Domagała-Szymonek

28 lis 2017 12:00


• - Jeśli wejdą w życie niektóre z zaproponowanych przez Brukselę przepisów, to delegowanie pracowników stanie się bardzo trudne lub niemożliwe - przestrzega Schwarz. 

• - Hasło równej płacy za tę samą pracę jest przynętą służącą pozyskaniu poparcia społecznego dla kontrowersyjnej dyrektywy. To jak reklama odmładzającego kremu do twarzy - nie ma wątpliwości. 

• Przypomina też, że rozmowy nad ostatnim kształtem przepisów cały czas trwają. A to oznacza, że nadal mogą zakończyć się sukcesem. 

***** 

Dane nie są jednoznaczne, więc zacznijmy od podstaw. Ile osób dotkną zmiany w przepisach o pracownikach delegowanych? Jedne źródła podają, że mowa jest o milionie, inne, że o dwóch, a nawet o ośmiu milionach osób. 

Musimy odróżnić liczbę pracowników delegowanych od liczby oddelegowań. Komisja Europejska dysponuje wyłącznie liczbą oddelegowań, czyli wydanych druków A1. W ubiegłym roku w skali całej Unii było to dokładnie 1 milion 900 tysięcy sztuk. Warto podkreślić, że jedna delegowana osoba może w ciągu roku otrzymać wiele druków, a inna żadnego. Ponadto zaświadczenia te wydawane są również np. pilotom, dyplomatom czy osobom samozatrudnionym. Centralna baza druków A1, którą niedawno uruchomił ZUS pokazuje, że pracowników delegowanych z Polski jest nieco mniej niż wydanych druków A1, a tych w ubiegłym roku było około pół miliona.

- Podejście do pracowników delegowanych, jakie przebija się do opinii publicznej jest nieprawidłowe - mówi Stefan Schwarz, prezes IMP (fot. Facebook/Stefan Schwarz) - Podejście do pracowników delegowanych, jakie przebija się do opinii publicznej jest nieprawidłowe - mówi Stefan Schwarz, prezes IMP (fot. Facebook/Stefan Schwarz)

Trzeba jednak zaznaczyć, że A1 nie jest dokumentem obowiązkowym. Tym samym pewna grupa pracowników – szczególnie tych, którzy wyjeżdżają na krótko, w ogóle o nie nie wnioskuje. Wątpliwości potęguje sytuacja kierowców, którzy nie wiedzą, czy są pracownikami delegowanymi. Jedni pracodawcy biorą dla nich druki A1, inni nie. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, szacuję, że problem dotyczy ponad pół miliona pracowników polskich firm.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Nils T. 2017-12-03 19:53:12

Pracuje w branży budowlanej. Niestety stwierdzam jedną rzecz w swoich obserwacjach ( inni pewnie też to widzą). Autochtoni nie chcą pracować za teoretycznie wysokie stawki godzinowe przy projektach budowlanych. Jak więc zatem zachęcić ich do tego. Pracownik delegowany chętnie się podejmie takiej pracy. Tylko tu rodzi się pytanie bardzo oderwane od realiów i rzeczywistości ekonomicznej. Czemu mam być gorzej opłacany od miejscowych i do tego zabiera mi się życie prywatne które chce mieć tak jak miejscowi a nie jakiś niewolnik XXI w. ? Każdy kij ma dwa końce. A ludzie krajów zachodu i północy chcą mieć robotę wykonaną tanio i szybko. Nie patrząc jaki koszt my ponosimy. I tu z kremu na młodość rbi sie pumeks na zrogowacialy mózg...