Solidarność: PIP powinna ścigać śmieciówki, a nie oferować je

W przetargu Państwowej Inspekcji Pracy na usługi pocztowe nie wykorzystano tzw. klauzul społecznych, dzięki którym pracownicy przy realizacji zamówienia są zatrudniani na etat i otrzymują co najmniej płacę minimalną.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Solidarność: PIP powinna ścigać śmieciówki, a nie oferować je

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

14 maj 2015 10:07


Wywalczone przez Solidarność w zeszłym roku zmiany w Prawie zamówień publicznych dają zamawiającemu możliwość wprowadzenia wymagań związanych z zatrudnianiem pracowników. Dzięki temu pracownicy mogą zostać przyjęci na lepszych warunkach lub przy zamówieniu mogą zostać zatrudnione osoby zagrożone wykluczeniem społecznym, bezrobotne albo niepełnosprawne.

Jednak Państwowa Inspekcja Pracy nie umieściła takich warunków w swoim zamówieniu. Mało tego, początkowo o wyborze wykonawcy miała zadecydować w 100 proc. cena. Związkowcy przypominają, że PIP ma stać na straży prawa pracy w Polsce.

Czytaj też: Za wyższą pensję Polak wybierze "śmieciówkę". Ile trzeba mu zapłacić?

"Misją PIP jest skuteczne egzekwowanie przepisów prawa pracy, w tym bezpieczeństwa i higieny pracy, poprzez efektywne i ukierunkowane kontrole oraz działania prewencyjne, zmierzające do ograniczenia zagrożeń wypadkowych i poszanowania prawa pracy" - czytamy na oficjalnej stronie PIP.

Tymczasem odrzucenie przez inspekcję klauzul społecznych oznacza, że pracownicy będą zatrudniani przy realizacji zamówienia na umowach śmieciowych.

- To skandal. PIP to instytucja publiczna utrzymywana za nasze podatki, która powinna robić wszystko, aby poprawiać standardy na rynku pracy - mówi Marek Lewandowski, rzecznik Solidarności.

Czytaj też: Niskie zarobki i umowy śmieciowe. Polak nie ma powodów do optymizmu

- Ta instytucja ma ścigać śmieciówki, jeżeli zostały zawarte w sposób nielegalny. Tymczasem ten kontrakt promuje umowy śmieciowe. Firma która wygra będzie miała pracowników na śmieciówkach i przez to będzie tańsza. W ten sposób zawsze będzie miała przewagę nad firmą, która zatrudnia ludzi na etacie - tłumaczy rzecznik i przypomina sprawę przetargu w Sejmie.

- To jeszcze większy skandal niż w przypadku kancelarii Sejmu, który też ogłosił przetarg na sprzątanie terenów wokół Sejmu, bez żadnych wymogów zatrudniania na umowach o pracę - wyjaśnia Lewandowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.