Smutna bajka o umowach terminowych

Dawno dawno temu, za siedmioma rzekami a ściślej w 1996 roku na pewnej poznańskiej uczelni, jeden z wykładowców w trzy minuty dowiódł mi, że umowa o pracę na czas określony zawiera istotę stosunku pracy i jako taka mogłaby zastąpić wszelkie inne formy. Po co więc komplikować?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Smutna bajka o umowach terminowych

PODZIEL SIĘ


Autor: Artur Ragan

25 kwi 2014 9:04


Zgodnie z orzeczeniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 13 marca 2014 r., pracodawca będzie musiał uzasadniać ewentualne zwolnienie pracownika zatrudnionego na czas określony i skonsultować je ze związkami zawodowymi. Do tego dochodzą pomysły na upodobnienie umów terminowych do umów na czas nieokreślony pod względem ich rozwiązywania.

Zakładany efekt ma być taki: pracodawca wie, że potrzebuje pracownika na X miesięcy - podpisuje z nim umowę na czas określony. Pracodawca nie wie na jak długo - proponuje umowę na czas nieokreślony. Prosto i pięknie - jak w bajce.

Zwiększanie zatrudnienia przez utrudnianie zwalniania

Nie jestem prawnikiem ani wróżką. Staram się kierować starym, dobrym, zdrowym rozsądkiem i dlatego wprowadzanie kolejnych regulacji rynku pracy przypomina pomysły radzieckich konstruktorów, którzy chcieli zwiększyć prędkość rakiet, dodając im kolejne stateczniki. Skoro wszystkim zależy na zwiększeniu liczby miejsc pracy, dlaczego ciągle ogłaszane są kolejne inicjatywy, które utrudniają ich tworzenie? Jeśli zgadzamy się, że na 10 pracowników zawsze przypada pewna liczba ludzi leniwych lub nieuczciwych, dlaczego pracodawcy coraz bardziej utrudnia się rozstanie z nimi ?

Więcej umów terminowych dzięki krótszym okresom zatrudnienia

Co gorsze, niektórym pomysłom, jak wprowadzenie limitu trwania zatrudnienia na podstawie umów o pracę na czas określony, przypisuje się rolę remedium na nadużywanie przez pracodawców tych form zatrudnienia. Muszę przyznać, że trochę racji w tym jest. Jeśli coś decyzją władz staje się znacznie mniej przydatne, to rezygnuję z tego czegoś albo szukam zamiennika. Duzi pracodawcy poradzą sobie korzystając z usług agencji pracy tymczasowej. Mali i średni, znajdą „zamienniki" a już to, czy są one miłe władzy i związkowcom, niewiele ich będzie interesowało. Jednym słowem - gdyby szara strefa była spółką akcyjną, już dziś zacząłbym skupować jej papiery.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA