Śmierć stażysty wywołała dyskusję nt. kultury pracy

- Śmierć 21-letniego Moritza Erhardta, odbywającego praktykę w dziale inwestycyjnym Bank of America Merrill Lynch, wywołał dyskusję na temat eksploatacji stażystów, którzy w nadziei na dochodowe posady testują granice swojej fizycznej wytrzymałości.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Śmierć stażysty wywołała dyskusję nt. kultury pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

26 sie 2013 8:46


Stażyści starający się o niezwykle intratne posady w największych bankach inwestycyjnych muszą zmierzyć się z twardą rzeczywistością, na którą często składa się prawie 20-godzinny dzień pracy i weekendy spędzane w biurze.

Dla ubiegających się o zatrudnienie w tego typu instytucjach spożywanie posiłków czy nawet nocowanie w miejscu pracy nie jest niczym zaskakującym. Środowisko obiegają też anegdoty na temat tzw. magicznej rundy (ang. "magic roundabout"). "Polega to na tym, że po całej nocy w pracy, koło 7 rano jedziesz taksówką do domu, każesz kierowcy czekać, bierzesz prysznic i przebierasz się, po czym wracasz tym samym kursem z powrotem do biura" - powiedział gazecie "London Evening Standard" pewien były stażysta.

Choć nadmierne eksploatowanie stażystów nie jest nowym zjawiskiem, śmierć Moritza Erhardta otwiera nowy rozdział w dyskusji na ten temat. W czwartek ciało 21-latka, który miał niedługo ukończyć 7-tygodniowy staż w banku inwestycyjnym, zostało znalezione w wynajmowanym przez niego mieszkaniu. Moritz miał ponoć pracować bez snu przez 72 godziny. Nie ustalono jak dotąd przyczyny zgonu.

Doniesienia o zagadkowej śmierci przepracowanego stażysty zbulwersowały opinię publiczną. Jedna z brytyjskich gazet nazwała harówkę stażystów "miejskim niewolnictwem", a unijny komisarz ds. zatrudnienia Laszlo Andor napisał na Twitterze, że taka "eksploatacja młodych ludzi jest nie do przyjęcia".

Jeden z inicjatorów akcji "Intern Aware" (ang. świadomy stażysta) Ben Lyons skrytykował długie godziny pracy w bankach inwestycyjnych i zauważył, że specjaliści z działów kadr powinni upewniać się, że ich firmy należycie opiekują się najmłodszymi pracownikami.

Jednak sami zainteresowani zdają się wątpić w to, że takie głosy mogą zmienić zwyczaje obowiązujące w branży. Stażyści twierdzą, iż to nie pracodawcy zmuszają ich do spędzania w biurze większej części doby - oni sami się na to decydują, gotowi zrobić wszystko co w ich mocy, by dostać wymarzoną pracę.

"Ludzie +zarzynają się+, ponieważ chcą dostać umowę o pracę, a tym samym szansę na wielką karierę i ogromne pieniądze" - powiedział pracownik jednego z głównych amerykańskich banków, który otrzymał ofertę pracy po wakacyjnym stażu.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.