Prezydent skazany za korupcję domaga się zaległej pensji

Skazany za korupcję prezydent Starachowic Wojciech B. domaga się pensji, której miejscowy urząd miasta nie wypłacał mu od roku, gdy został zawieszony w wykonywaniu czynności. Sprawę rozpatrywał w piątek, 5 kwietnia, Sąd Okręgowy w Kielcach.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Prezydent skazany za korupcję domaga się zaległej pensji

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

8 kwi 2013 12:06


Na piątkowej rozprawie pojawili się jedynie pełnomocnicy stron: Wojciecha B. oraz Urzędu Miasta Starachowice. Pierwszy wnioskował o wypłatę całości wynagrodzenia powołując się na brak jasnych przepisów, które zabraniałyby wypłaty świadczeń. Prezydent nadal jest bowiem związany umową o pracę, a jego mandat nie wygasł.

Pełnomocnik Urzędu Miasta z kolei zwracał uwagę na to, iż gmina nie mogła wypłacić pieniędzy, ponieważ prezydent faktycznie nie pracuje i wypłata pensji byłaby naruszeniem przepisów. Co do tego, że są one niejasne zgodziły się obie strony.

Pod koniec stycznia 2013 prezydent Starachowic został skazany nieprawomocnym wyrokiem na karę 3,5 roku więzienia oraz 100 tys. zł grzywny. Ponadto otrzymał zakaz pełnienia funkcji publicznych na 8 lat.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła go o to, że od 2008 do 2011 roku, gdy pełnił funkcję prezydenta Starachowic, kilkukrotnie przyjmował łapówki od prezesów Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach i dostarczyciela opału do spółki komunalnej Mariana S., który również zasiadał na ławie oskarżonych. Korzyści majątkowe przekazane Wojciechowi B. wyniosły łącznie 95,5 tys. zł.

Do końca marca 2012 roku urząd wypłacał przebywającemu w areszcie prezydentowi połowę pensji. Kolejne dwie wypłaty, gdy Wojciech B. opuścił areszt i był już zawieszony przez sąd w wykonywaniu czynności, zostały skierowane na konta Sądu Rejonowego w Starachowicach, który jednak pieniądze odesłał.

Później samorządowe służby finansowe wstrzymały wypłaty w związku z brakiem przepisów określających jednoznacznie jak ma postąpić w takiej sytuacji samorząd.

O opinię w tej sprawie Urząd Miasta w Starachowicach występował do wojewody świętokrzyskiego, Regionalnej Izby Obrachunkowej, Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji oraz marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Nikt nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi, czy w sytuacji zawieszenia pełnienia obowiązków służbowych przez sąd pieniądze prezydentowi się należą.

Według magistratu chodzi o kwotę 74 tys. zł brutto - wynagrodzenie prezydenta Starachowic od kwietnia do listopada 2012 r. Wniosek Wojciecha B. do sądu opiewa na kwotę dwukrotnie wyższą.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA