Prawo upadłościowe. Brak pieniędzy na 150 etatów grozi fiaskiem reformy

- Nowe Prawo restrukturyzacyjne miało dać firmom szansę na drugi start, jednak - wg. ekspertów - ustalenie, że sprawy restrukturyzacyjne będą prowadzić sądy rejonowe, a nie okręgowe, grozi fiaskiem całej reformy. MS odpowiada, że nie ma środków na etaty sędziów.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Prawo upadłościowe. Brak pieniędzy na 150 etatów grozi fiaskiem reformy

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

13 kwi 2015 9:52


W czwartek (9 kwietnia) Sejm uchwalił nową ustawę Prawo restrukturyzacyjne, która ma realizować tzw. politykę nowej szansy, czyli kompleksowej strategii gospodarczej państwa, ukierunkowanej na ochronę przedsiębiorstw, miejsc pracy, kapitału intelektualnego i know-how. Jednak w trakcie prac posłowie wycofali wprowadzone na wcześniejszym etapie poprawki, przewidujące, że postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe mieliby prowadzić bardziej doświadczeni sędziowie sądów okręgowych. Obecnie wszystkie sprawy upadłościowe i naprawcze rozpatrują wydziały gospodarcze sądów rejonowych, czyli najniższej instancji.

Wycofania poprawek chciał resort sprawiedliwości, argumentując, że nie ma pieniędzy na takie rozwiązanie, bo oznaczałoby ono konieczność utworzenia 120-150 etatów sędziów oraz 300-320 etatów urzędniczych.

Czytaj też: Restrukturyzacja nie musi oznaczać zwolnień

"Dzisiaj przy strukturze nadmiernego deficytu nałożonego na Polskę przez UE, nie mamy możliwości zwiększenia tych nakładów. (...) Kto ma za to zapłacić, bo ja pieniędzy nie mam! Ludzie, nie mam pieniędzy w budżecie!" - mówił wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń podczas prac nad ustawą i to zdanie rządu - wbrew opinii komisji sprawiedliwości i praw człowieka - przeważyło podczas plenarnego głosowania nad poprawkami.

Jednak, jak w trakcie prac nad ustawą podnosili zgodnie eksperci, ta decyzja może podważyć sens całej reformy.

"Ta poprawka jest kluczowa dla sukcesu całego pakietu ustaw związanych z prawem upadłościowym. W ocenie praktyków sprawy (restrukturyzacyjne i upadłościowe) powinny być rozpoznawane przez sądy okręgowe. (...) To są sprawy dla fachowców, to są sprawy dla dojrzałych ludzi, którzy mają zarówno wiedzę z zakresu prawa upadłościowego jak i z dziedziny ekonomii. (...) Jeżeli te sprawy znajdą się na najniższym szczeblu sądownictwa (...) sukcesu być nie może. (...) To sprawy o miliardowych masach upadłości. To nie są sprawy dla sędziów sądu rejonowego" - podnosiła podczas prac w Sejmie nad ustawą sędzia Ewa Malinowska, wiceprezes sądu okręgowego w Warszawie, odpowiedzialna za pion gospodarczy. Jak podkreśliła, zarządza "miejscem, które powstało jako centrum sądownictwa gospodarczego stworzonym dla przedsiębiorców" i które rozpatruje jedną czwartą spraw upadłościowych w całym kraju.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA