Pracodawcy i związkowcy jednoczą się. Są przeciwni zmianom w prawie przetargowym

• Spór ws. małej noweli dotyczy dodanych na ostatniej prostej przepisów, które pozwalają samorządom zlecać spółkom-córkom zadania z wolnej ręki, czyli tzw. zasady inhouse.
• Boimy się, że zmiany wprowadzone w ostatniej chwili do małej noweli PZP to "koń trojański" i posłużą one kolejnym podmiotom do omijania wymogu przetargów - mówi dr Łukasz Bernatowicz z BCC.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Pracodawcy i związkowcy jednoczą się. Są przeciwni zmianom w prawie przetargowym

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

15 mar 2016 8:51


Tzw. małą nowelą prawa zamówień publicznych we wtorek (15 marca) zajmie się Rada Ministrów. Implementuje ona do polskiego prawa dyrektywy unijne, które muszą zostać wdrożone do 18 kwietnia tego roku - w przeciwnym razie Polsce grożą kary i blokada środków unijnych.

Według Łukasza Bernatowicza, członka Rady Dialogu Społecznego z BCC choć jest konsensus, że małą nowelę trzeba uchwalić jak najszybciej, to spór dotyczy dodanych na ostatniej prostej przepisów, które pozwalają samorządom zlecać spółkom-córkom zadania z wolnej ręki, czyli tzw. zasady inhouse. W praktyce chodzi przede wszystkim o to, by gminy mogły powierzać swoim spółkom komunalnym wywóz nieczystości.

Zmiany w prawie przetargowym

- Rząd uległ lobbingowi samorządów, bo im te przepisy oszczędzają biurokratycznych problemów, związanych z koniecznością przeprowadzenia procedury przetargowej. Natomiast z punktu widzenia obywateli oraz przedsiębiorców to rozwiązanie ze wszech miar niekorzystne. Po pierwsze, tam gdzie nie ma przetargu, powstaje pole do nadużyć. Po drugie ogranicza to wolną konkurencję i uderza w polskich przedsiębiorców. Co najgorsze jednak, boimy się, że to swoisty "koń trojański", bo można sobie wyobrazić, że w niedalekiej przyszłości nie tylko samorządy, ale także inne podmioty zechcą wykorzystać możliwości dane ustawą - ocenił Bernatowicz.

Wskazał, że projekt ustawy zezwala, by podmiot zamawiający mógł powierzyć określone zadania swojej spółce córce, gdy jej działalność w 90 proc. koncentruje się na powierzanych zadaniach.

- W skrajnej sytuacji można sobie wyobrazić, że GDDKiA powołuje spółkę córkę, która w 90 proc. zajmuje się budową autostrad i zleca jej wszystkie zadania. W związku z tym wolna konkurencja na rynku infrastrukturalnym znika. Podobnie może być np. w zbrojeniówce - już dziś Polski Holding Zbrojeniowy ma mnóstwo firm zależnych, które zajmują się w 100 proc. wyposażaniem polskiej armii. Więc po co mamy się trudzić procedurą przetargową, czy nawet dyrektywą obronną, skoro ustawa będzie zezwalać na zlecenie tego w trybie z wolnej ręki w ramach procedury inhouse. To wytrych i furtka, która ułatwia patologie - mówił ekspert.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA