Praca dla młodych? Często na czarno lub na umowach śmieciowych

Rośnie nam pokolenie 25-latków, które nigdy nie płaciło składek emerytalnych. Widać to w statystykach otwartych funduszy emerytalnych, do których przystępuje coraz mniej młodych. Dlaczego? Bo pracują na czarno, na umowach śmieciowych lub siedzą w domu - alarmuje "Gazeta Wyborcza".
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Praca dla młodych? Często na czarno lub na umowach śmieciowych

PODZIEL SIĘ


Autor: przegląd prasy/Gazeta Wyborcza

29 kwi 2013 9:46


Dorota we wrześniu będzie miała 27 lat. Skończyła dwa kierunki na renomowanym uniwersytecie w Warszawie. Jeszcze w trakcie studiów brała udział w wakacyjnych praktykach. Ostatni rok studiów spędziła na stażu w redakcji jednego z największych tygodników (...).

Po studiach Dorota nie miała już tyle szczęścia. Teoretycznie mogła dalej pisać do tygodnika, gdzie odbywała staż, ale proponowane wynagrodzenie z trudem pokryłoby czynsz za wynajem pokoju w stolicy. Szukała dalej. Prowadziła warsztaty psychologiczne, pracowała w kilku poradniach. Za każdym razem była to umowa o dzieło. Najczęściej współpraca kończyła się, kiedy firma szukała oszczędności. Jako najmłodsza była pierwsza do odstrzału - podaje przykład dziennik.

- Następuje całkowita blokada legalnego rynku pracy dla ludzi młodych, co jest konsekwencją sytuacji gospodarczej oraz ograniczenia dofinansowania miejsc pracy z funduszu pracy dla ludzi bez doświadczenia zawodowego. Skutki braku pomocy dla młodych odczujemy za kilka lat, gdy wychowamy sobie całe pokolenie mieszkających "u mamy". I zamiast płatników składek ubezpieczeniowych będziemy mieli pokolenie, które żyje z zasiłków - ocenia w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Łukasz Wacławik z Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, specjalista od ubezpieczeń społecznych.

Ten negatywny trend bardzo dobrze widać w zestawieniach liczby członków otwartych funduszy emerytalnych. Od 2006 roku liczba młodych (do 20 lat) mających rachunek w OFE spadła na koniec 2012 roku o ponad połowę (z 375 tys. do 176 tys.), a w grupie najmłodszych (do 17 lat) aż o ponad 95 proc.

Za dotychczasowy spadek liczby osób w OFE odpowiada też upowszechnienie umów cywilnoprawnych. Jeżeli ktoś od początku pracuje tylko na umowę o dzieło, to nie ma go w OFE. Jeśli jednak jest to umowa-zlecenie, to jest członkiem OFE. Liczba ubezpieczonych wykonujących pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy-zlecenia lub umowy o świadczenie usług wzrosła w ciągu dwóch lat o prawie jedną trzecią. W 2010 roku było ich 637 tys., w 2011 - 735 tys., a w ubiegłym roku już 816 tys. - informuje dziennik.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA