Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych oburzona pytaniem dziennikarza Newsweeka. Jest skarga

• Zarząd PWPW wystosował oświadczenie i skierował do Rady Etyki Mediów skargę na dziennikarza Newsweeka Michała Krzymowskiego.
• Zarzut dotyczy tego, że dziennikarz zapytał spółkę, "którzy członkowie władz PWPW chodzą na poranne lub popołudniowe msze święte".
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych oburzona pytaniem dziennikarza Newsweeka. Jest skarga

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

21 lip 2016 19:19


Redakcja Newsweeka oświadczyła, że jest "zdziwiona i zszokowana" działaniem Zarządu PWPW.

"Jak tę skargę dostaniemy, to oczywiście ją rozpatrzymy" - powiedział szef REM Ryszard Bańkowicz. Nie chciał się wypowiadać na temat zarzutów zarządu PWPW, do czasu rozpatrzenia sprawy przez Radę.

Zarząd Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych SA w oświadczeniu wyraził "stanowczy protest wobec prób inwigilacji pracowników Spółki, jakich dopuszcza się tygodnik Newsweek Polska, wydawany przez szwajcarsko-niemiecki koncern medialny Ringier Axel Springer".

Według PWPW "dziennikarz tygodnika Newsweek p. Michał Krzymowski domaga się wskazania konkretnych osób z władz PWPW SA, które mają zwyczaj uczęszczania na poranne bądź popołudniowe msze święte". "Zarząd PWPW nie znajduje merytorycznych przesłanek do prób pozyskania takiej wiedzy, nie stoi za nimi interes społeczny, nie mają też związku z profilem działalności PWPW SA. Co więcej, podobne praktyki, podejmowane przez dziennikarza, kojarzą się z latami 1944-1989, kiedy to osoby pełniące funkcje publiczne musiały ukrywać swoje praktyki religijne, chcąc zachować stanowisko i zaufanie reżimowych przełożonych. Zachowanie redaktora Krzymowskiego przywodzi więc na myśl bardziej praktyki Służby Bezpieczeństwa lub Departamentu IV MSW PRL, a nie dziennikarza wychowanego w wolnej Polsce. Ten rodzaj +dziennikarstwa+ był w PRL uprawiany m.in. przez człowieka podpisującego się pseudonimem Jan Rem" - napisano.

Redakcja Newsweeka odpowiedziała własnym oświadczeniem. "Jesteśmy zdziwieni i zszokowani publicznym działaniem Zarządu PWPW i oskarżeniami pod adresem naszej redakcji i pracowników. Sprawą PWPW zajęliśmy się z powodu bardzo poważnych zarzutów pracowników tej spółki, ujętych w obszernym liście do Ministra Skarbu. Ponieważ PWPW jest firmą publiczną, informacje o jej działaniu zwyczajnie należą się obywatelom, a naszą rolą jest zweryfikować i opisać wszelkie nieprawidłowości. Wobec tego zadaliśmy zarządowi PWPW prawie 40 pytań, odnoszących się do poszczególnych zarzutów zgłoszonych przez pracowników. Jedno z tych pytań odnosiło się do sprawy mszy, istotnej dla pracowników, bo poświęcono jej cały osobny akapit listu pracowników do ministerstwa. Generalnie jednak zajmujemy się najważniejszą naszym zdaniem sprawą zgłoszoną przez pracowników, a mianowicie podejrzeniami o negatywne działania zarządu PWPW i wyprowadzanie pieniędzy ze spółki" - czytamy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA