Po katastrofie przewoźnicy wprowadzają nowe zasady pracy pilotów

Tanie linie lotnicze Norwegian Air Shuttle (NAS), brytyjski przewoźnik EasyJet i kanadyjskie linie Air Transat poinformowały w czwartek, że w reakcji na katastrofę airbusa linii Germanwings wprowadzają od piątku obowiązek stałego przebywania dwóch osób w kokpicie podczas lotu. Taka zasada obowiązuje w Stanach Zjednoczonych.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Po katastrofie przewoźnicy wprowadzają nowe zasady pracy pilotów

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

26 mar 2015 20:39


Tanie linie lotnicze Norwegian Air Shuttle (NAS) poinformowały w czwartek (26 marca), że w reakcji na katastrofę airbusa linii Germanwings wprowadzony zostanie od piątku obowiązek stałego przebywania dwóch osób w kokpicie podczas lotu.

"Kiedy jedna osoba opuści kokpit, muszą pozostać w niej dwie osoby" - powiedział Thomas Hesthammer, odpowiedzialny w NAS za organizację lotów.

EasyJet potwierdził w mailu przesłanym agencji AFP, że "27 marca zmieni się procedura i dwóch członków załogi będzie musiało przez cały czas przebywać w kokpicie".

Podobne obostrzenia wprowadzą Air Transat. - Zdecydowaliśmy, że w kokpicie zawsze będą dwie osoby - powiedziała rzeczniczka transportu lotniczego Debbie Cabana.

Rzecznik Air Transat wyjaśnił, że gdy jeden z pilotów opuści kokpit, będzie musiał się do niej udać szef personelu pokładowego.

"Dyskutowaliśmy już od dłuższego czasu na ten temat, lecz ta katastrofa przyspieszyła nasze decyzje. Oczekuję, że ta nowa procedura będzie już wprowadzona od jutra" - zapowiedział przedstawiciel Norwegian, trzeciej co do wielkości taniej europejskiej linii lotniczej. Hesthammer podkreślił jednocześnie, że europejskie regulacje nie zmuszają przewoźników do wprowadzenia przepisów o obowiązkowym przebywaniu w kokpicie dwóch osób przez cały czas lotu.

Zmiana przepisów dotyczących lotów jest reakcją na informacje prokuratury w Marsylii, że katastrofę samolotu Airbus A320 tanich niemieckich linii lotniczych Germanwings, który rozbił się we wtorek (24 marca) w Alpach francuskich, najprawdopodobniej spowodował rozmyślnie drugi pilot pod nieobecność w kokpicie kapitana. W katastrofie zginęło 150 osób, wszystkie znajdujące się na pokładzie.

"Intencją drugiego pilota było zniszczenie samolotu" - powiedział prokurator Brice Robin.

Drugi pilot tuż przed katastrofą przebywał sam w kokpicie. Kapitan przekazał mu kontrolę nad maszyną, wychodząc do toalety. Nie zdołał potem wrócić do kokpitu, ponieważ drugi pilot uniemożliwił mu otwarcie drzwi. Według Robina drzwi do kokpitu można było zablokować tylko ręcznie.

Drugi pilot świadomie zaczął obniżać wysokość lotu i odmówił otwarcia drzwi do kabiny. Według prokuratora był przytomny do chwili uderzenia samolotu o ziemię i sam rozpoczął manewr obniżania wysokości. Nie reagował na wezwania kontroli obszaru powietrznego. Nie nadał sygnału "mayday". Nie powiedział ani słowa, od kiedy kapitan wyszedł z kokpitu. Nic nie wiadomo na razie o motywach, jakimi się kierował.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA