Płace delegowanych do pracy za granicą: Pensje 420 tys. Polaków pod znakiem zapytania

• UE chce zapewnić jednakowe wynagrodzenie wszystkim pracownikom, obowiązujące w danym państwie członkowskim.
• Rząd nie popiera projektu, zmieniającego dyrektywę PE i Rady, dotyczącego delegowania pracowników w ramach świadczenia - poinformowała Renata Szczęch, wiceminister pracy.
• Pracodawcy popierają stanowisko rządu wobec nowej dyrektywy. Polska jest krajem, z którego delegowanych za granicę jest najwięcej pracowników. Związkowcy są za, a... nawet przeciw.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Płace delegowanych do pracy za granicą: Pensje 420 tys. Polaków pod znakiem zapytania

PODZIEL SIĘ


Autor: Parlamentarny.pl

11 kwi 2016 10:23


Polska popiera zwalczanie nadużyć w procesie delegowania pracowników, nawet jeśli mają charakter incydentalny. Sprzeciwia się jednak wszystkim inicjatywom, które pod hasłem poszanowania praw pracowników czy przeciwdziałania nieuczciwym praktykom doprowadzą do ograniczenia ich delegowania. Efektem tego może być zmniejszenie konkurencyjności polskich przedsiębiorstw i wyeliminowanie ich z rynku państw członkowskich.

- Dlatego rząd nie popiera projektu, zmieniającego dyrektywę PE i Rady, dotyczącego delegowania pracowników w ramach świadczenia – poinformowała posłów Komisji ds. UE o stanowisku rządu w tej sprawie Renata Szczęch, podsekretarz stanu w MRPiPS.

Zastrzeżenia płacowe

Najpoważniejsze zastrzeżenia budzą rozwiązania dotyczące delegowania trwającego ponad 24 miesiące. Wprowadzenie wymogu zapewnienia wynagrodzenia obejmującego wszystkie składniki wynagrodzenia obowiązujące w danym państwie członkowskim, narusza zasadę zgodnie z którą, pracodawca delegujący ma obowiązek stosować warunki zatrudnienia ustalone w układach zbiorowych.

Wprowadzenie rozwiązania dotyczącego delegowania trwającego ponad 24 miesiące, to stosowanie wobec pracownika prawa pracy państwa przyjmującego. Propozycja ta prowadzi w praktyce do utrudnienia delegowania lub wręcz je uniemożliwi po upływie tego okresu. Nowe przepisy mogą spowodować wyeliminowanie z rynku wielu polskich przedsiębiorców, szczególnie tych świadczących usługi budowlane na podstawie dużych kontraktów, których realizacja przekracza 24 miesiące. Jest to ponad 40 proc. pracowników delegowanych w ramach branży budowlanej.

Według wiceminister Szczęch, takie inicjatywy należy uznać za dyskryminujące, ponieważ godzą w interesy niektórych państw członkowskich. Obserwowane różnice w wysokości wynagrodzeń pomiędzy państwami UE, wynikające z poziomu rozwoju gospodarczego, nie mogą być postrzegane jako nieuczciwa konkurencja. Dlatego propozycja zmiany dyrektywy jest według rządu przedwczesna. Stoją one w sprzeczności z podstawowym celem UE, jakim jest pogłębianie rynku wewnętrznego i wspieranie konkurencyjności.

Cały artykuł znajdziesz tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.