Pełny etat dla pracownika, to dla firmy pełna pułapek biurokracja

Pracodawca w kłopoty z tytułu chęci zatrudnienia pracownika może się wpakować już na etapie rekrutacji, pisząc w ogłoszeniu, że poszukuje np. "sprzedawcy do pracy w młodym, dynamicznym zespole" albo "asystentek z nienaganną aparycją". Może za to zapłacić odszkodowanie nawet w wysokości jednej pensji minimalnej... jeśli ktoś poczuje się dyskryminowany.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Pełny etat dla pracownika, to dla firmy pełna pułapek biurokracja

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

8 sie 2014 10:15


Jak pisze na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" Łukasz Guza, obecnie umowę na etat proponują jedynie szaleńcy. I to nie tylko ze względu na wysokie koszty pracy (w Polsce podatek dochodowy i ZUS stanowią 70 proc. pensji), ale i szereg formalności, których niedopatrzenie może słono kosztować.

Badanie lekarskie i przeszkolenie BHP jeszcze przed rozpoczęciem pracy to dopiero początek biurokratycznego maratonu, w którym startuje pracodawca. Przygotowując umowę o pracę, musi on pamiętać o tym, by wskazać w niej m.in. składniki wynagrodzenia i wymiar pracy - jeśli tego nie zrobi, przyjmuje się, że dana osoba będzie pracować na pełny etat.

Później pracodawca ma siedem dni na zgłoszenie pracownika do ZUS-u, a jeśli nowo zatrudniony będzie pracował w nocy - trzeba o tym również poinformować okręgowego inspektora pracy. Do tego wystawienie druków RMUA, oraz uwzględnienie zatrudnienia podwładnego w sprawozdawczości przekazywanej do GUS (dzięki temu informację o przyjęciu do pracy zyskuje PIP) - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Pracodawca oprócz akt osobowych musi również założyć odrębnie dla każdego pracownika imienną listę wypłacanego wynagrodzenia oraz kartę ewidencji czasu pracy. Poza tym każdy pracodawca musi pamiętać o obowiązku wyznaczenia pracownika odpowiedzialnego za ewakuację i udzielanie pierwszej pomocy w firmie, nawet jeśli zatrudnia tylko jedną osobę (przepisy BHP). Powinien również ocenić ryzyko zawodowe związane z wykonywaną w jego firmie pracą i poinformować o tym podwładnych. Jeśli z powodu niedopełnienia tych obowiązków pracownik poniesie szkodę, firma będzie musiała mu wypłacić odszkodowanie - podaje dziennik.

Ponadto okazuje się, że zwolnienie pracownika może nastręczać więcej problemów niż jego zatrudnienie, ponieważ prawo w Polsce chroni przed wypowiedzeniem ponad 40 grup podwładnych. Są w tym gronie kobiety w ciąży (co ma oczywiście swoje uzasadnienie), rodzice na urlopach związanych z narodzinami dziecka, działacze związkowi, osoby przebywające na zwolnieniach lekarskich lub urlopie wypoczynkowym.

Ze względu na szczególne funkcje ochrona przysługuje np. radcom prawnym, radnym samorządowym i lekarzom, pielęgniarkom i farmaceutom udzielającym się w samorządzie zawodowym. Rekordzistami pod tym względem są jednak przedstawiciele pracowników. Chronione przed zwolnieniem są nie tylko osoby wyznaczone przez organizacje związkowe, lecz także m.in. członkowie rad pracowników, europejskich rad zakładowych, społeczni inspektorzy pracy (często sztucznie mnożeni w firmach) oraz pracownicy będący członkami rad nadzorczych spółek powstałych w wyniku komercjalizacji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA