Oskładkowanie umów o dzieło. Instytut Emerytalny: To wypychanie emerytów z rynku pracy

- Łatanie dziury w FUS poprzez ściągnięcie składek od osób, których sytuacja na rynku pracy jest najtrudniejsza – tak wprost Instytut Emerytalny ocenia pomysł pełnego oskładkowania przychodów ze wszystkich umów cywilnoprawnych, w tym umów o dzieło.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Oskładkowanie umów o dzieło. Instytut Emerytalny: To wypychanie emerytów z rynku pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: aw

11 wrz 2017 11:15


O planowanej reformie na rynku pracy napisała „Rzeczpospolita”. Analitycy ZUS i Ministerstwa Finansów ustalili, że ponad 4,6 miliona Polaków zarabia lub dorabia na umowach cywilnoprawnych nawet 40 mld zł rocznie i nie płaci od tych przychodów pełnych składek. W ten sposób ZUS omija nawet 5 mld zł rocznie. Zmienić ma to pełne oskładkowanie przychodów ze wszystkich umów cywilnoprawnych, w tym o dzieło.

Takie zapowiedzi szybko spotkały się z krytyką. Zdaniem Antoniego Kolka z Instytutu Emerytalnego proponowany kierunek zmian budzi zdziwienie.

- Wzrost kosztów pracy poprzez zwiększenie obciążeń składkowych dla pracownika i pracodawcy to działania odbiegające od dotychczasowych zapowiedzi rządu. Zrównanie kosztów pracy emerytów czy rencistów, czyli osób, które zmuszone są dorabiać do niskich świadczeń, obniży ich konkurencyjność i wypchnie z rynku pracy. Natomiast dodatkowe obciążenie składkami młodych osób będzie skutkowało ucieczką w szarą strefę i brak jakichkolwiek danin publicznych – podkreśla ekspert.

Zdaniem instytutu, zamiast obniżania kosztów pracy, wydłużania okresu preferencyjnych warunków czy kształtowania polityki rynku pracy, w celu aktywizacji zawodowej, rząd podejmuje działania obniżające konkurencyjność pracowników.

- Łatanie dziury w FUS ma się odbywać poprzez ściągnięcie składek od osób, których sytuacja na rynku pracy jest najtrudniejsza – uważa Kolek.

Propozycje ZUS i MF dotyczą objęcia ubezpieczeniem osób, które do tej pory nie płaciły składek. Działanie to dotknie w szczególności osoby dorabiające do wynagrodzenia na umowach o dzieło, nie płacąc od tych przychodów składek. Do takich osób należą pracownicy mający umowę o pracę powyżej płacy minimalnej oraz dodatkowe umowy zlecenia z innym pracodawcą, członkowie zarządów spółek zatrudnieni na podstawie powołania (bez etatu czy kontraktu). Ale najbardziej licznymi grupami, których dotknęłyby planowane zmiany to:

- 2,5 mln młodych pracowników zarabiających sezonowo niewielkie kwoty,

- emeryci i renciści, dla których umowy cywilnoprawne stanowią główne źródło utrzymania,

- osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą, zawierające jednocześnie umowy o dzieło, od których nie płacą ani ZUS, ani PIT.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

4 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

xyyx 2017-09-13 18:17:46

Bardzo dobry pomysł. Teraz kadrowa musi pilnować ile jest miejsc pracy i jaki dochód i składki są zmienne. Poza tym umowa o dzieło jest zazwyczaj nadużywana.

Zeghar 2017-09-11 17:26:25

Świeżo upieczony pan doktor jak widać dość prężnie działa. Jest tak skupiony na pracy, że jakoś zapomniał uzupełnić dane o swoim instytucie.

scpetyk nr 2 2017-09-11 15:49:15

ciekawe, dlaczego wcześniej nie wprowadzono w życie ściągania składek od członków rad nadzorczych. Dlaczego aktualne koncepcje biją w tych, którzy mają najsłabiej na rynku pracy. Dlaczego rząd nie robi nic, aby zatrudniać ludzi 45+ - tak, jakby ich nie było w ogóle na rynku. Dlaczego pozwala się na kolesiostwo w spółkach państwowych. A myśląc o wydłużaniu wielu emerytalnego, też się prosiło o szukanie i wdrażanie rozwiązań, aby rynek miał gdzie przyjmować ludzi w sile wieku.