Nie ma pracodawcy, który w 100 proc. przestrzega prawa pracy

- Umowy cywilnoprawne są także zawierane z inicjatywy pracowników – zwłaszcza ludzi młodych, którzy nie chcą odprowadzać składek do ZUS. To jest prawdziwe wyzwanie dla rządu - jak zwiększyć zaufanie do systemu, a nie jak zwiększyć składki i wpływy do budżetu - mówi w rozmowie z PulsHR.pl Piotr Rawski, partner w Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nie ma pracodawcy, który w 100 proc. przestrzega prawa pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

11 maj 2016 0:01


Zmieniają się realia rynkowe. Pracodawcy mają inne wymagania, a pracownicy odmienne oczekiwania. Czy wobec tego również Kodeks pracy powinien się zmienić?

Piotr Rawski, partner w Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy, specjalista ds. prawa pracy: - Myślę, że nie jest to kwestia jedynie zmian w Kodeksie pracy, ale w ogóle przepisów prawa pracy. Niektóre przepisy istotnie wymagają zmian, choćby przepisy dotyczące zbytniego formalizmu (np. forma pisemna prze przejściu pracowników z pracodawcy na pracodawcę) czy też zbytnia ochrona w stosunku do przedstawicieli związkowych (veto związku uniemożliwiające rozwiązanie stosunku pracy z chronionych przedstawicielem związku, a w takiej samej sytuacji możliwość rozwiązania umowy z szeregowym pracownikiem).

Z drugiej strony niektóre planowane zmiany nie powinny wchodzić w życie (np. nowe uprawnienia PiP).

Czy potrzebne jest stworzenie rozwiązań, które zachęcałyby pracodawców do stosowania umów o pracę?

- W mojej ocenie, należy to rozważyć w szczególności w perspektywie nowych inwestycji. Dla zagranicznych inwestorów, którzy jeszcze nie mają doświadczenia w inwestowaniu w Polsce, a myślą o ulokowaniu swoich operacji na naszym rynku, ważne są nie tylko przepisy związane z zatrudnianiem, ale również z kwestią elastyczności w restrukturyzowaniu swojej działalności.

Na chwilę obecną pracodawca, który planuje rozstać się z pracownikiem, musi podać przyczynę rozwiązania stosunku pracy. To znacznie ogranicza elastyczność na rynku pracy i zdecydowanie nie zachęca firm do zatrudniania na postawie umowy o pracę.

Nie obawia się pan, że jeśli pracodawcy nie będą musieli podawać przyczyny zwolnienia, zaczną nadużywać swoich praw, a pracownicy zostaną bez ochrony?

- Takie ryzyko istnieje, jednak nie sądzę, aby pracodawcy zaczęli masowo "żonglować" pracownikami. Dla wielu wizerunek na rynku jest niezwykle istotny i nie przypuszczam, aby chcieli sięgać po to narzędzie w sposób dowolny. Zdaję sobie jednak sprawę, że to byłaby prawdziwa rewolucja.

Natomiast niewątpliwie pracodawcy chcieliby mieć możliwości swobodniejszego doboru pracowników. Zmiany dotyczące umów terminowych, które weszły w życie 22 lutego br. taką elastyczność w pewnym sensie wprowadzają.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.