Nauczycielka straci pracę przez czarny protest?

• Nauczycielka, która 3 października ub. r. podczas tzw. czarnego protestu wraz z koleżankami przyszła do pracy ubrana na czarno, stanęła przed komisją dyscyplinarną w Śląskim Kuratorium Oświaty w Katowicach.
• Jej pełnomocnik wnosi o uniewinnienie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nauczycielka straci pracę przez czarny protest?

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

10 lut 2017 12:10


Podczas ogólnopolskiego protestu 12-osobowa grupa ubranych na czarno nauczycielek i pracownic Zespołu Szkół Specjalnych nr 39 w Zabrzu na przerwie, kiedy nie sprawowały opieki nad dziećmi, zrobiły sobie wspólne zdjęcie, które zostało później umieszczone na prywatnym profilu w portalu społecznościowym. Sprawę nagłośnił ich kolega z pracy, udostępniając zdjęcie oraz informując m.in. resort oświaty i kuratorium.

"Każda z nas uczestniczy w życiu społecznym i reagujemy na to, co się dzieje, przyszłyśmy ubrane na czarno"- powiedziała dziennikarzom Aleksandra Piotrowska. Podkreślała, że wraz z koleżankami opowiadała się jedynie za utrzymaniem obecnego stanu prawnego. Zaznaczyła, że jest przeciwna aborcji.

Czytaj też: Czarny protest: Kobiety biorą wolne, by strajkować

Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego zachowanie obwinionej uchybiło godności zawodu nauczyciela.

"Zarzuty uważam za absurdalne. Ubranie się na czarno w formie protestu nie jest żadnym naruszeniem reguł szkolnych. Panie nauczycielki nie biegały po korytarzu z flagami, na miły Bóg" - powiedział przed rozprawą pełnomocnik obwinionej i działacz KOD mec. Bartłomiej Piotrowski.

Inne nauczycielki z zabrzańskiej szkoły mają stanąć przed komisją dyscyplinarną w najbliższym czasie. W piątek przed kuratorium przybyli politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, by - jak mówili - wesprzeć obwinione.

"Jesteśmy tutaj, ponieważ totalne państwo PiS próbuje karać za to, że ktoś przyszedł na czarno ubrany do pracy. Zaraz rozpocznie się coś, co ma znamiona procesu Kafki - absurdalne zarzuty sformułowane tylko dlatego, że nauczycielki przyszły na czarno ubrane do pracy. Co więcej - nie manifestowały swoich poglądów, nie mówiły o czarnym proteście, zrobiły jedynie zdjęcie, które umieściły na portalu społecznościowym" - mówił poseł PO, b. minister sprawiedliwości Borys Budka.

Zapewnił, że opozycja nie zostawi takich osób bez pomocy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA