Kompromis dot. delegowania to ulga dla polskich przedsiębiorców i ich pracowników

Po wielu tygodniach negocjacji w Strasburgu udało się uzgodnić kompromis w sprawie kluczowej dla polskich usługodawców dyrektywy wdrożeniowej dotyczącej delegowania pracowników. Polskie środowiska pozytywnie oceniają przyjęte ustalenia. Nadal jednak nie oznacza to, że pracodawcy świadczący usługi w UE mogą spać spokojnie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Kompromis dot. delegowania to ulga dla polskich przedsiębiorców i ich pracowników

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

3 mar 2014 20:01


Wspólna wersja dyrektywy wypracowana przez Parlament Europejski, Radę i Komisję Europejską zakłada m.in. odpowiedzialną solidarność tylko w branży budowlanej (ograniczoną do bezpośredniego podwykonawcy), wspólną dla wszystkich artykułów klauzulę rewizyjną czy wymóg proporcjonalnych i uzasadnionych środków kontroli. Oprócz tego znalazł się w niej bardzo ważny dla polskich firm zapis, zgodnie z którym niespełnienie części elementów charakteryzujących delegowanie nie musi oznaczać, że pracownik został delegowany nieprawidłowo.

Udało się również przeforsować zapis chroniący przed tzw. jednorazowym delegowaniem, który był priorytetem dla wielu środowisk walczących o korzystne dla Polski zapisy, m. in. ekspertów z Inicjatywy Mobilności Pracy. W tym zakresie zostanie przyjęta i dołączona do dyrektywy specjalna deklaracja.

- Wywalczona przez Polskę deklaracja zabezpieczająca przed skrajną interpretacją zastępowalności, jaką jest jednorazowe delegowanie, jest bardzo dobra w porównaniu z pierwotną wersją zapisu zaproponowanego przez Parlament Europejski. Przy prostej interpretacji logicznej zapis ten groził potraktowaniem każdego przypadku delegowania na stanowisko, na którym kiedykolwiek w przeszłości pracował ten sam lub inny pracownik delegowany - nawet z innego państwa - jako naruszenie przepisów - ocenia dr Marek Benio, ekspert IMP z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Z uzgodnionej wersji niezadowoleni są europosłowie z frakcji socjalistycznych - przede wszystkim S&D, do której należy polskie SLD. Ich celem było bowiem wprowadzenie daleko posuniętych ograniczeń dla przedsiębiorców. Pod hasłem lepszego egzekwowania praw pracowników i walki z nadużyciami prowadziłyby one do dyskryminowania polskich firm i ich pracowników względem firm z Europy Zachodniej.

- Osiągnięty kompromis to ulga dla polskich przedsiębiorców i ich pracowników. Udało się uniknąć największych zagrożeń forsowanych przez socjalistów, które byłyby bolesnym ciosem dla polskiej gospodarki i pozbawiłyby ją jednej z jej największych przewag konkurencyjnych na rynku wewnętrznym - mówi Stefan Schwarz, prezes Inicjatywy Mobilności Pracy.

Obecnie los eksportu polskich usług, miliona legalnie delegowanych pracowników i 24 tys. firm usługowych zależy od dalszych rozmów polityków w Brukseli. Zdaniem IMP polscy przedsiębiorcy powinni obawiać się przede wszystkim głosowania w Komisji ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych, w której sprawozdawczyni dyrektywy - Danucie Jazłowieckiej - przyjdzie po raz kolejny bronić wywalczonych zapisów przed niebezpiecznymi dla polskich firm i ich pracowników żądaniami socjalistów. Dopiero po głosowaniach w Komisji ds. Zatrudnienia i Radzie dyrektywa trafi na sesję plenarną Parlamentu, gdzie będzie poddana pod głosowanie wszystkich europosłów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA