Komisja śledcza przesłuchuje byłego doradcę zarządu Amber Gold

Były doradca zarządu Amber Gold Emila Marata stanął przed komisją śledczą w charakterze świadka.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Komisja śledcza przesłuchuje byłego doradcę zarządu Amber Gold

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

13 wrz 2017 11:06


• Komisja śledcza przesłuchuje w środę (13 września) byłego doradcy zarządu Amber Gold Emila Marata oraz Pawła Kunachowicza.

• To dwie osoby, które w ostatnim okresie działalności Amber Gold doradzały Marcinowi P. - mówiła niedawno szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).

• Są to świadkowie, którzy występują w odtajnionych materiałach, którymi dysponuje komisja, w tym na podsłuchach.

"To dwie osoby, które w ostatnim okresie działalności Amber Gold doradzały Marcinowi P." - mówiła niedawno szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).

W TVP1 Wassermann doprecyzowała, że są to świadkowie, którzy występują w odtajnionych materiałach, którymi dysponuje komisja, w tym na podsłuchach. "O nich mówił również Marcin P. (twórca Amber Gold - red.), że to są osoby, od których miał wiedzę, co się dzieje w ABW" - wskazała.

"Nie chciałabym uprzedzać faktów, będziemy dziś pytać i polecam obserwację, kiedy i o co został przez prokuraturę przesłuchany jeden i drugi pan" - dodała.

Marcin P., składając w czerwcu zeznania przed komisją śledczą, stwierdził, że Marat uprzedzał go o czynnościach ABW związanych z jego spółką. Dodał też, że Marat mówił mu o możliwości wykorzystania kontaktów z politykami z KPRM. Według Marcina P., być może powoływał się on na ówczesnego szefa MSW Jacka Cichockiego.

Czytaj też: Małgorzata Wassermann po zeznaniach Adamowicza: Wystąpiło dużo rozbieżności

Emil Marat po przesłuchaniu P. wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że twórca Amber Gold mówi głupstwa. Zapewnił, że w jego rozmowach z ówczesnym prezesem Amber Gold nie było mowy o żadnym "załatwianiu" sprawy. "Pan Marcin P. za pośrednictwem szefa linii lotniczych OLT zwrócił się o pomoc PR, twierdząc, że jego firma jest atakowana w sposób nieuczciwy i podejrzany. Sugerowałem mu pełne otwarcie na media. Gdy przekonywał, że firma podlega bezprawnym działaniom ze strony tajnych służb, zastanawiałem się na głos, czy nie należy zatem powiadomić o tym kogoś nadzorującego służby, osobę o krystalicznej uczciwości" - napisał Marat.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.