Kobiety przebijają "szklany sufit" w służbie więziennej

Kobiety w służbie więziennej pracują we wszystkich jednostkach, 60 proc. z nich na pierwszej linii, w bezpośrednim kontakcie z osadzonymi - mówi przewodnicząca Rady ds. Kobiet Służby Więziennej ppłk Anna Osowska-Rembecka.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kobiety przebijają "szklany sufit" w służbie więziennej

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

18 wrz 2013 10:57


Kobiety pracujące w służbie więziennej oraz w innych formacjach mundurowych spotkały się na corocznej ogólnopolskiej konferencji "Kobiety kobietom w służbie". Konferencja rozpoczęła się w poniedziałek w Popowie i potrwa do środy.

W służbie więziennej jest teraz prawie 4,8 tys. kobiet, co stanowi 17,4 proc. (wśród służb mundurowych zajmuje drugie miejsce po straży granicznej); 33 proc. kobiet to oficerowie, choć nie ma jeszcze żadnej w stopniu generała.

Ta formacja jako pierwsza dopuściła kobiety w swoje szeregi. Już w dekrecie o tymczasowych przepisach więziennych z 1919 r. jest mowa o "dozorcach i dozorczyniach", a regulamin z 1935 r. uwzględniał już specjalne umundurowanie dla kobiet.

Choć kobiety w tej formacji służą najdłużej, borykają się z podobnymi problemami, co ich koleżanki w innych służbach mundurowych, do których kobiety dopuszczono dopiero niedawno, o czym przekonuje przewodnicząca Rady ds. Kobiet Służby Więziennej ppłk Anna Osowska-Rembecka.

Prof. Danuta Waniek mówiła, że zastanawiała się nad tożsamością kobiety w mundurze i pierwsze, o czym pomyślała to fakt, że jest to kobieta, która weszła w jedną z dziedzin męskiej dominacji. Z jakimi problemami wiąże się praca w takim środowisku?

Anna Osowska-Rembecka: Istotnie, pracujemy w szczególnych formacjach. I rzeczywiście przez długi czas byłyśmy w tych formacjach nieakceptowane i niechciane. Jeden z wykładów na naszej konferencji zatytułowany jest "Długą drogę przeszłyśmy, kochane" i naprawdę ta droga jest długa. Teraz kobiety w służbie więziennej zaistniały - jest już czymś normalnym, że są dyrektorami, pełnią funkcje kierownicze. Ale jeszcze kiedy ja zaczynałam, gdy zostałam kierownikiem ochrony, to o wszystko mnie posądzano, tylko nie o inteligencję - że ktoś mi to stanowisko załatwił - brat, kuzyn, kochanek. Byłam młodą kobietą i byłam postrzegana przez pryzmat wyglądu. Nikt nie pomyślał, że jestem dobra i naprawdę musiałam być dobra, by udowodnić, że to jest moje miejsce, że zasłużyłam na ten awans. Teraz jest już lepiej, choć w innych formacjach mundurowych wygląda to różnie.

Stereotypy są problemem w każdym środowisku. Ale w służbach mundurowych trzymają się chyba znacznie mocniej niż gdzie indziej, mocniejszy jest też "szklany sufit", co widać po niewielkich odsetkach kobiet na wyższych stanowiskach?
CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA