Janusz Lewandowski: Jednolity kontrakt porządkuje rynek

Janusz Lewandowski, współautor propozycji jednolitego kontraktu uważa, że to lepsze rozwiązanie niż zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Przyznał jednak, że istnieje ryzyko spychania ludzi do samozatrudnienia.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Janusz Lewandowski: Jednolity kontrakt porządkuje rynek

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JP

16 paź 2015 10:45


Przewodniczący Rady Gospodarczej doradzającej premier Ewie Kopacz podkreślił, że propozycje PO to "nie skok na głęboką wodę, ale stopniowe wyciąganie ludzi z umów śmieciowych w stronę umów o pracę".

Według tych propozycji od 2016 r. umowy cywilnoprawne zwane "śmieciówkami" będą objęte składkami na ZUS i Fundusz Zdrowia od wysokości płacy minimalnej (1850 zł brutto), a w następnym roku - składkami w pełnej wysokości. W roku 2017 miałby być wprowadzany tzw. jednolity kontrakt na podstawie Kodeksu pracy.

- Dopiero wtedy można się zabrać za jednolity system opodatkowania pracy, kiedy około miliona ludzi przenosi się z umów zlecenia w jednolity kontrakt na bazie Kodeksu pracy. Porządkujemy rynek, rozszerza się baza podatkowa, można wtedy wprowadzić jednolity podatek - wyjaśnił Lewandowski.

Z kwoty wolnej od podatku nie korzystają rodziny o niskich dochodach

Podatek zawierałby w sobie składki na ZUS i Narodowy Fundusz Zdrowia, odprowadzałoby je Ministerstwo Finansów. Najniższa stopa podatkowa w tym systemie wynosiłaby 10 proc. dla osób zarabiających pensję minimalną, wysokość podatku byłaby uzależniona od liczby dzieci.

Czytaj też: Ekspert o jednolitym kontrakcie: Nikt nie zyska, wielu straci

Zdaniem Lewandowskiego to lepsze rozwiązanie niż zwiększenie kwoty wolnej od podatku, które rozmija się z potrzebami rodzin o niskich dochodach, bo te rodziny i tak nie płacą PIT, który jest wyzerowany, albo nawet ujemny w ich przypadku.

- Podczas gdy my obniżamy obciążenia składkowe do poziomu 10 proc., bo to one obniżają dochody netto takich rodzin. Rozwiązujemy problem dwukrotnie taniej, niż chybiona propozycja podwyższenia kwoty wolnej, kosztująca 20 mld zł, uderzająca mocno w finanse samorządów - podkreślił.

Wyliczył, że 4-osobowa rodzina, w której jest tylko jeden żywiciel zarabiający nieźle, np. 7 tys. zł brutto, zapłaciłaby w nowym systemie 35 procent podatku zamiast obecnych 38,5 proc.

- Tajemnica tkwi w przeliczaniu dochodu na członka gospodarstwa domowego nie na osobę, bo dzisiaj czy ktoś ma sześcioro dzieci czy jedno dziecko, to przelicza się to na jego głowę - tłumaczył.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA