Jak polscy przewoźnicy poradzili sobie z niemieckimi restrykcjami?

0 0
Jak polscy przewoźnicy poradzili sobie z niemieckimi restrykcjami?
Na początku stycznia 2015 roku niemiecki rząd wprowadził ustawę o wynagrodzeniu minimalnym w wysokości 8,5 euro za godzinę pracy (tzw. MiLoG). (fot. pixabay)

• Polskie firmy transportu międzynarodowego mają za sobą dobry i stabilny rok.
• Dużą konkurencją w Europie stają się tańsi i dotowani przez UE przewoźnicy rumuńscy.
• Polscy spedytorzy mogą z nimi walczyć wyższą jakością obsługi.
• Zwiększenie obrotów ma być możliwe również dzięki zmianie systemów informatycznych i referencjom.

– Ten rok możemy określić jako bardzo dobry, stabilny, i to mimo pewnych perturbacji politycznych – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Leszek Wróblewski, prezes zarządu specjalizującej się m.in. w spedycji międzynarodowej firmy Kupiec. – Transport jest czuły na spadki koniunktury gospodarczej, wzrosty i spadki zamówień. To pierwszy element, który odczuwa zmianę na rynku. Wiadomo, że aby wyprodukować, najpierw trzeba dostarczyć materiał. Na razie nie odczuwamy bezpośrednio następstw fluktuacji politycznych. Ale wiemy, że potencjalnie mogą one mieć wpływ na naszą działalność.

Na początku stycznia 2015 roku niemiecki rząd wprowadził ustawę o wynagrodzeniu minimalnym w wysokości 8,5 euro za godzinę pracy (tzw. MiLoG). Regulacje objęły również polskie firmy przewozowe wykonujące transport międzynarodowy po terenie tego kraju. Wzbudziło to duże kontrowersje ze strony Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W efekcie skierowano pytanie do Komisji Europejskiej o zgodność niemieckich przepisów z regulacjami unijnymi. KE stwierdziła, że ruch tranzytowy w całości nie podlega tamtejszym regulacjom, kabotaż objęty jest nimi w całości, a transport transgraniczny, czyli na przykład z Polski do Niemiec i z powrotem, podlega im w części.

– Teraz praktycznie nowe regulacje nie odbijają się na naszej pracy, rynek je wchłonął i znalazł sposoby, żeby rozwiązywać te kwestie – zapewnia Leszek Wróblewski. – Mam nadzieję, że z czasem rynek wschodni się otworzy. Część przewoźników zaczęłaby jeździć w tamtą stronę i automatycznie zrobiłoby się trochę swobodniej. Ale trudno ocenić, czy tak będzie, na razie nic na to nie wskazuje.

Leszek Wróblewski, prezes zarządu specjalizującej się m.in. w spedycji międzynarodowej firmy Kupiec.
Leszek Wróblewski, prezes zarządu specjalizującej się m.in. w spedycji międzynarodowej firmy Kupiec.

Jak podkreśla, konkurencja na rynku międzynarodowego transportu i spedycji zaostrzyła się m.in. w wyniku dotacji ze strony Unii Europejskiej dla przedsiębiorstw rumuńskich. Oferowane przez nich usługi są tańsze także ze względu na niższe koszty pracy tamtejszych kierowców.

– Ale z drugiej strony jest jeszcze kwestia jakości – zauważa Leszek Wróblewski. – Niektórzy zleceniodawcy nie oczekują tylko najniższej ceny, lecz także szukają wyższych standardów, do których są przyzwyczajeni.

 

POLECAMY

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

POLECAMY

  • ZMIEŃ WIDOK:

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.
  • Wirtualny Nowy Przemysł Rynek Zdrowia Farmer Nowy Przemysł Dla handlu Promocjada
    Property News Portal Samorządowy Giełda rolna Rynek aptek Infodent24 House Market
    Portal Spożywczy Property Design Rynek Seniora Koszyk cenowy Sady Ogrody Centrum Kreowania Liderów
  • Serwisy i wydawnictwa o budowie i urządzaniu domu.