Hejt czy ujawnianie oszustw: Czym są czarne listy pracodawców na Facebooku?

Tysiące polubień, kilkadziesiąt donosów dziennie. Czarne listy pracodawców na Facebooku stały się hitem w internecie i sporym wyzwaniem dla pracodawców.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Hejt czy ujawnianie oszustw: Czym są czarne listy pracodawców na Facebooku?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

16 lut 2015 5:00


Na Facebooku szybko pojawiają się czarne listy pracodawców, które cieszą się ogromną popularnością wśród użytkowników serwisu. Warszawska czarna lista ma ponad 24 tys. polubień, krakowska – 18 tys., poznańska – 15 tys., a Trójmiasta – 23 tys. Codziennie do administratorów trafia kilkadziesiąt wiadomości, a moderatorzy nie nadążają z ich publikacją.

– Komunikacja w social media jest dwustronna. Z jednej strony pozwala kandydatom na swobodną wypowiedź i dzielenie się swoim zdaniem, z drugiej strony warto spojrzeć na nią z punktu widzenia marki pracodawcy. Nigdy wcześniej pracodawcy nie mieli możliwości bezpośredniej interakcji z kandydatami, która jest tak prosta i dostępna – mówi Izabela Bartnicka, ekspert Grupy Pracuj.

Według niej każdy ma możliwość podzielenia się swoim zdaniem z bardzo dużą liczbą osób w bardzo szybkim czasie. Co więcej, przyłączając się do inicjatyw takich jak czarne listy pracodawców, ma poczucie bycia wysłuchanym oraz przynależenia do grupy osób o podobnych doświadczeniach.

Na jakie nieprawidłowości najczęściej wskazują pracownicy? Zazwyczaj użytkownicy Facebooka mówią o mobbingu, zaniżaniu lub niewypłacaniu wynagrodzeń, oszustwach podatkowych, łamaniu zasad BHP i nadgodzinach.

Każdy wpis na czarnej liście jest opatrzony nazwą firmy, której on dotyczy. Niestety nie można zweryfikować autentyczności wpisów. Wypowiedzieć może się każdy – niezadowolony pracownik, a nawet konkurencja.

Administratorzy stron podkreślają, że nie ponoszą odpowiedzialności za publikowane wpisy. Poza tym Państwowa Inspekcja Pracy nie może zareagować na opisywane nieprawidłowości. Skarga musi trafić bezpośrednio do PIP i nie może być anonimowa.

Czy zatem taka inicjatywa ma sens? Jak twierdzą administratorzy, ideą strony jest ostrzeżenie ludzi przed nieuczciwymi pracodawcami, a nie internetowy hejt.

– Najważniejszym przesłaniem jest to, aby zweryfikować opinię (skonfrontować) z wieloma innymi osobami, które miały lub wciąż mają kontakt z danym przedsiębiorcą. Należy edukować ludzi, motywować do działania i korygować naiwność – mówi w rozmowie z portalem wGospodarce.pl założyciel Czarnej Listy Pracodawców Trójmiasto.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.