Florek, Arendarski i Duda o planie Morawieckiego

• By za pięć lat średni dochód na głowę w Polsce wynosił ok. 80 proc. średniej unijnej, a za 15 lat przeciętny Kowalski zarabiał tyle, co przeciętny obywatel UE – taki jest plan wiceministra Mateusza Morawieckiego. Realny?
• Zapytaliśmy o to Ryszarda Florka, Andrzeja Arendarskiego i Aleksandra Łaszka.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Florek, Arendarski i Duda o planie Morawieckiego

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

17 lut 2016 14:55


Wszystko zależy od jego szczegółów, czyli od tego, czy faktycznie znajdzie się remedium na bolączki rozwoju polskiej gospodarki – czy uda nam się uciec od pułapki średniego dochodu, braku równowagi między zagranicznym, a polskim kapitałem; pułapki demograficznej, przeciętnego produktu (konieczny krok w stronę innowacji) czy braku koordynacji działań administracji publicznej.

Jeśli nie chcemy utknąć w gronie krajów o średnim dochodzie, musimy znaleźć lokomotywy rozwoju. A droga do tego tkwi w budowie globalnych specjalizacji polskiej gospodarki. Jakie pomysły? Wsparcie rozwoju firm, ich produktywności i ekspansji zagranicznej. Więcej inwestycji i wyższe nakłady na innowacje. Wyraźnie lepsza współpraca nauki i biznesu, reforma szkolnictwa zawodowego, blisko bilion złotych na inwestycje i wreszcie – wsparcie polskich przedsiębiorstw.

- Wzrostowi gospodarczemu musi też towarzyszyć wzrost wynagrodzeń Polaków. Połowa zarabia mniej, niż 2,5 tys. zł na rękę – mówił wiceminister Mateusz Morawiecki we wtorek (16 lutego) przedstawiając „Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, którego szczegóły znajdziecie w załączonym na dole strony pliku pdf.

Zadowolenie z przedstawionego planu wyraził już m.in. Piotr Duda, przewodniczący Solidarności. – Cieszy mnie, jako związkowca, że wczoraj usłyszałem od premiera Morawieckiego, że dojście do wynagrodzenia średniej unijnej zajmie już nie 60, a 5 lat – powiedział. Podkreślił również, że dla niego najważniejszy jest fakt, że wicepremier wziął pod uwagę, że konkurencja i pobudzenie gospodarki nie może być łączone z niskimi płacami.

- Nie potrafiliśmy wykształcić silnych marek polskich produktów, żeby one były zdolne podbijać kolejne kraje i żeby marża, czyli zysk był wystarczająco wysoki i mógł się przekładać na wyższe wynagrodzenia dla naszych pracowników – podkreślał również Morawiecki. Teraz to ma się zmienić, ponieważ jego plan zakłada zdecydowanie większą koncentrację na rodzimym biznesie i wzmocnieniu krajowego kapitału.

– Ten plan rzuca światło na kierunek, w którym rząd chce podążać, a więc stawiać na polski biznes i to jest coś. Tylko to się nie uda, jeśli nie zbudujemy kapitału społecznego – powiedział portalowi PulsHR.pl Ryszard Florek, prezes firmy Fakro. – Obecnie mamy do czynienia z brakiem współpracy, niską świadomością ekonomiczną Polaków, objawiającą się m.in. w ich decyzjach zakupowych. Z drugiej strony mówimy o konieczności inwestowania. W polskich przedsiębiorstwach jest duży kapitał, są rezerwy, tylko przedsiębiorcy trzymają te pieniądze w bankach, ponieważ osiągnęli już satysfakcjonujący poziom rozwoju, więc nie chcą ich ruszać. Nie inwestują, ponieważ Polacy i tak więcej od nich nie kupią. Dlatego ta ekonomiczna świadomość Polaków jest tak ważna – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ »

Pobierz PLIKI DO POBRANIA

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA