Darmowa praca „na próbę” ciągle żywa

• Kandydatka do pracy w salonie odzieżowym przepracowała 3 dni bez umowy. Po zapewnieniu, że umowę dostanie następnego dnia i po rezygnacji z poprzedniej pracy – otrzymała informację, że jednak się nie nadaje. Otrzymała zadośćuczynienie dopiero po interwencji PulsHR.pl
• 1 września weszła w życie nowelizacja Kodeksu Pracy, według której pracownik musi posiadać umowę o pracę na piśmie jeszcze przed dopuszczeniem do pracy. Ale wygląda na to, że jeszcze nie wszyscy pracodawcy zastosowali się do nowych przepisów.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Darmowa praca „na próbę” ciągle żywa

PODZIEL SIĘ


Autor: Jakub Prokop

16 wrz 2016 12:08


22-letnia Izabela, odwiedzając salon mody męskiej, dostała propozycję pracy w charakterze sprzedawcy. Po trzech dniach „próbnych”, rezygnacji z dotychczasowego stanowiska i zapewnieniach, że „umowa już się pisze” – otrzymała informację, że jednak się nie nadaje.

– Pojechaliśmy z moim chłopakiem kupić dla niego garnitur. Doradzałam mu i jedna z pracownic sama wyszła do mnie z propozycją pracy. Od dłuższego czasu nie mogli nikogo znaleźć – opowiada Izabela.

We wtorek (30 sierpnia) spotkała się z kierowniczką i złożyła CV. Po krótkiej rozmowie została zaproszona na dzień próbny, który miał zadecydować czy dostanie się do pracy ona, czy druga dziewczyna, kandydująca na stanowisko w tym samym czasie. Miał to być dzień próbny płatny.

Podczas pierwszego próbnego dnia kierowniczka poinformowała, że potrzebuje jeszcze jednego dnia na decyzję, co wymagało załatwienia dnia wolnego na dotychczasowym stanowisku.

– Wcześniej pracowałam w piekarni. Nie spodziewałam się, że będę zmieniała pracę, bo żyłam w dobrych stosunkach z kierownikiem.

W drugim dniu próbnym (1 września) Izabela dowiedziała się, że dostała pracę. Zadzwoniła więc do kierownika piekarni i poinformowała o tym. Przez tydzień, w ramach wypowiedzenia musiałaby jeszcze pracować w obu miejscach. Wydawało jej się to warte poświęcenia.

3 września przepracowała cały dzień w salonie. Kierowniczka pochwaliła jej wiedzę i doświadczenie. Umowę miała dostać następnego dnia pracy, czyli w poniedziałek 5 września. Jednak 4 września kierowniczka zadzwoniła do Izabeli i poinformowała ją, że po przeanalizowaniu jej kandydatury i po konsultacji z szefostwem podjęli decyzję, że nie chcą, by tam dalej pracowała i może jutro do pracy nie przychodzić.

Pół etatu za etat

– Przepracowałam 3 dni bez umowy, którą dopiero miałam dostać. Podpisywałam się w księdze wejść i wyjść pracowników, byłam traktowana jak pracownik, więc uważam, że byłam pracownikiem. Nawet za jeden dzień dali mi jakieś pieniądze w kopercie – niczym niepotwierdzone i nie wiem, na jakiej podstawie wyliczone – mówi dziewczyna.

– Według ustnych zapewnień miałam być przyjęta na 1 miesiąc ze stawką 1400 zł. Miała to być umowa na 1/2 etatu, przy czym miałabym wykonywać cały etat. Dzień przed moim zwolnieniem przyjechał właściciel i zapewnił, że moja umowa już jest przygotowywana. W razie kontroli prosił, żebym powiedziała, że umowę już posiadam – dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Aga 2016-09-16 16:12:59

W Legnicy to norma i nic nie dała zmiana przepisów. PIP nie ma zastrzeżeń do procederu.

REKLAMA