Chiny: Redaktorzy naczelni będą osobiście odpowiadać za publikowane treści

• Rząd Chin wprowadził nowe przepisy stanowiące, że redaktorzy naczelni portali informacyjnych osobiście odpowiadają za publikowane przez nie treści.
• W ostatnich miesiącach kilka portali zamieściło materiały kompromitujące dla władz - przypomina agencja AP.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Chiny: Redaktorzy naczelni będą osobiście odpowiadać za publikowane treści

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

19 sie 2016 15:11


W myśl nowych zasad odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na redaktorach naczelnych, a portale muszą przez całą dobę monitorować ukazujące się na nich treści, by zapewnić "ich poprawną wymowę, zgodność z faktami i właściwe udokumentowanie źródeł" - poinformowały chińskie media państwowe.

Reguły te zostały omówione na niedawnym spotkaniu rządowego regulatora, Chińskiej Administracji Cyberprzestrzeni (CAC), z 60 przedstawicielami branży medialnej i naukowcami - podała agencja Xinhua. Uczestnicy usłyszeli od CAC, że powinni powstrzymać się od publikowania treści mających na celu jedynie "przyciąganie spojrzeń" oraz administrować portalami "z zachowaniem odpowiedzialności i umiaru", by uniknąć szerzenia niezgody i stwarzania potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego.

Władze w Pekinie od dawna starają się cenzurować w internecie sensacyjne doniesienia, niepożądane teksty polityczne i materiały pornograficzne. Nadzór nad portalami internetowymi, do których zagląda większość z ok. 700 mln chińskich internautów, postanowiono wzmocnić po serii ostatnich głośnych wpadek z ich udziałem - przypomina agencja Associated Press.

Czytaj też: Dziennikarze już nie wejdą do Sejmu?

Jeden z najpopularniejszych chińskich portali Tencent zwolnił redaktora naczelnego po tym, jak w lipcu opisał przemówienie prezydenta Xi Jinpinga, wygłoszone z okazji rocznicy założenia Partii Komunistycznej Chin, jako "wściekłe" zamiast "ważne". Oba słowa są w języku chińskim podobne do siebie.

W marcu inny portal Wujie opublikował - jak zapewniał, przez przypadek - list, w którym apelował do prezydenta o podanie się do dymisji i ostrzegał przed grożącymi mu rzekomo niebezpieczeństwami. Publikacja spotkała się z dużym zainteresowaniem chińskich komentatorów politycznych i doprowadziła do zatrzymania kilku dziennikarzy i redaktorów.

W lipcu chiński przywódca odwiedził siedziby państwowych mediów, żądając od nich, by lepiej i dobitniej przedstawiały stanowisko Chin oraz partii rządzącej. Kilka miesięcy później CAC wszczął dochodzenia w sprawie ośmiu internetowych organizacji informacyjnych.

Tego rodzaju spółki w Chinach mogą jedynie przedrukowywać treści tworzone przez sieć ściśle regulowanych tradycyjnych mediów państwowych w myśl obowiązujących od dawna, choć luźno przestrzeganych, przepisów. Jednak w wielu firmach prywatnych, takich jak Tencent, powstały zespoły reporterskie, zajmujące się pisaniem własnych materiałów i cieszące się relatywną swobodą w pracy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.