Bodnar, zwolnienie z pracy: 7 dni na odwołanie to za mało

• 7-dniowy termin na odwołanie do sądu po zwolnieniu z pracy jest za krótki i niezgodny z konstytucją - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich.
• Adam Bodnar powołuje się na sprawę mężczyzny, który z powodu szoku po stracie pracy nie mógł dotrzymać tego terminu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Bodnar, zwolnienie z pracy: 7 dni na odwołanie to za mało

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

4 lip 2016 9:04


W Trybunale Konstytucyjnym od końca 2014 r. czekają na rozpatrzenie dwa pytania prawne warszawskiego sądu. Dotyczą kwestii, czy termin 7 dni na wniesienie przez pracownika odwołania od doręczenia mu oświadczenia pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę jest zgodny z konstytucją oraz europejską Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

"Decyzja pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę niesie w sobie określone zagrożenia dla pracownika i jego rodziny, związane z jego przyszłością zawodową oraz możliwością uzyskiwania dochodów" - argumentuje RPO w piśmie procesowym do TK. Podkreśla, że niezależnie od stanu emocji, naturalnych w takim przypadku, pracownik musi w siedem dni przeanalizować swą sytuację, a w przypadku podjęcia decyzji o wniesieniu odwołania, zebrać argumenty i dowody na poparcie swoich roszczeń.

W tym czasie musi też poszukać pomocy profesjonalnego pełnomocnika w celu uzyskania porady prawnej lub pomocy w zakresie przygotowania i wniesienia pozwu. Reguły procesu cywilnego wymagają profesjonalnego przygotowania pozwu, gdyż wzmocnieniu uległa zasada kontradyktoryjności, ograniczając możliwość działania sądu z urzędu w sprawach cywilnych - podkreśla Bodnar.

Czytaj też: Ustne zwolnienie z pracy jest ważne. Pracownik ma jednak prawa

Powołuje się na sprawę mężczyzny, który po nagłym zwolnieniu z pracy doznał wstrząsu. Rodzina wysłała go do lekarza, a ten powiedział, że objawy szoku powinny minąć po tygodniu. Po siedmiu dniach poczuł się on lepiej i wtedy zdał sobie sprawę, że pracodawca naruszył prawo, ale w tym czasie minął siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania w sądzie pracy.

Według Bodnara termin 7 dni jest niezgodny z konstytucją, która każdemu gwarantuje prawo do sądu. Termin ten uregulowano w Kodeksie pracy z 1975 r. Według RPO dotyczyło to jednak zupełnie innej instytucji - komisji odwoławczej ds. pracy, która przestała działać w 1985 r., kiedy Kodeksowi pracy nadano obecne brzmienie.

Ponadto Bodnar podkreśla, że przepisy z 1985 r. nie uwzględniają zmian, które od tego czasu zaszły w sferze stosunków pracy. "Nieporównywalna jest przede wszystkim skala rozwiązywania stosunków pracy z naruszeniem prawa" - zaznaczył. Podkreślił, że zupełnie inny charakter mają też trudności, jakie pokonać muszą pracownicy dochodzący roszczeń przed sądami pracy; trzeba też pamiętać o problemie bezrobocia.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

zbyszko 2016-07-24 01:43:00

Chyba ze sie pracuje w firmie Milmex Systemy Komputerowe, ktora przez 3 lata nie placi ci wynagrodzenia!

REKLAMA