Blady strach padł na spółki giełdowe: Albo 40 proc. kobiet w radach nadzorczych, albo...

Nowa dyrektywa unijna zakłada, że w 2020 r. spółki giełdowe zatrudniające powyżej 250 osób będą musiały w składzie swoich rad nadzorczych mieć 40 proc. kobiet. Jeśli się nie zgodzą, mają im grozić sankcje - m.in. kary finansowe.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Blady strach padł na spółki giełdowe: Albo 40 proc. kobiet w radach nadzorczych, albo...

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

23 wrz 2014 10:32


Czy ten scenariusz się ziści? Jak uspokaja na łamach "Gazety Wyborczej" Dorota Kolińska, rzeczniczka Parlamentu Europejskiego, państwa członkowskie wciąż nie podjęły decyzji w tej sprawie, a przepisy są zablokowane w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj też: Parytety w radach nadzorczych. Czy firmy są gotowe na zmiany?

Gdyby jednak weszły w życie, oznaczałyby prawdziwy przewrót, ponieważ na razie - jak wynika z badania EY - w radach nadzorczych spółek giełdowych w Polsce zasiada tylko 12 proc. kobiet. Przykładowo, żadnej kobiety nie ma w nowym składzie rady nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych czy w spółce KGHM - wymienia dziennik.

Czytaj też: Kobiety same utrudniają sobie drogę na szczyt

Problem ma polegać jednak nie tylko na tym, że kobiety nie są dopuszczane do władzy. Zdaniem Andrzeja Nartowskiego, emerytowanego prezesa Polskiego Instytutu Dyrektorów - kobiety nie garną się do władzy.

- W Instytucie prowadzimy listę kandydatów na zawodowych członków rad nadzorczych. Na tej liście tylko 10 proc. stanowią kobiety. Mimo namów nie mamy więcej chętnych - mówi dla "GW".

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA