Afera podsłuchowa "Wprost". Sąd uchylił postanowienie o zwolnieniu prawników z tajemnicy zawodowej

W połowie 2014 r. wybuchła afera polityczna po tym, jak tygodnik "Wprost" opublikował treść pierwszych, nielegalnie podsłuchanych rozmów polityków. We wrześniu sąd rejonowy zwolnił z tajemnicy zawodowej radców prawnych i adwokata, w celu ustalenia, jakiej dokładnie porady prawnej udzielili oni dziennikarzom tygodnika "Wprost". Teraz sąd II Instancji uchylił to postanowienie.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Afera podsłuchowa "Wprost". Sąd uchylił postanowienie o zwolnieniu prawników z tajemnicy zawodowej

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

24 lis 2015 11:53


Decyzja o zwolnieniu adwokata i radców prawnych "Wprost" z tajemnicy adwokackiej i radcowskiej wzbudziła negatywne opinie środowisk prawniczych. W sprawie zabrała głos m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

- Postanowienie sądu zwalniające z tajemnicy zawodowej radców prawnych i adwokatów, w tym m.in. adwokata Jacka Kondrackiego, stanowiło nieproporcjonalne naruszenie prawa do obrony i prywatności – czytamy w opinii HFPC wysłanej do warszawskiego sądu.

Zdaniem HFPC, uzasadnienie tego postanowienia sądu nieprecyzyjnie odnosiło się do tego, czy rzeczywiście decyzja będzie służyć dobru wymiaru sprawiedliwości. Ponadto sąd nie odniósł się dostatecznie do tego, czy okoliczności, których chciał dowodzić poprzez zwolnienie adwokatów i radców prawnych z tajemnicy zawodowej, nie dało się ustalić w inny sposób.

Teraz sąd II Instancji uchylił to postanowienie. - Orzeczenie Sądu Okręgowego stanowi triumf litery i ducha prawa nad osobistymi interesami prokuratury - ocenia Michał M. Lisiecki, wydawca "Wprost".

Tajemnica zawodowa

Zwolnienie radców prawnych z tajemnicy zawodowej miało też na celu ustalenie okoliczności dotyczących rzekomego naruszenia nietykalności cielesnej prokuratora Józefa Gacka podczas pełnienia przez niego obowiązków służbowych w siedzibie tygodnika "Wprost".

Czytaj też: Afera podsłuchowa: Jak działali kelnerzy z restauracji Sowa i Przyjaciele

- Przypominam, że prokurator Gacek usiłował postawić całkowicie nieprawdziwy zarzut naruszenia jego nietykalności, do czego miało rzekomo dojść w gabinecie redaktora naczelnego „Wprost”, w którym przy stałej obecności około 10 osób prokurator prowadził czynności. Ich efektem była między innymi siłowa próba odebrania sprzętu redaktorowi naczelnemu, który bronił gwarantowanej przez prawo niejawności źródeł informacji. Wydarzenia te były rejestrowane na wideo przez samych funkcjonariuszy, a postępowanie ws. zarzutów stawianych przez prokuratora Gacka zostało umorzone - mówi Lisiecki.

Jak przypomina, mimo braków dowodów, pracownicy AWR Wprost musieli wielokrotnie stawiać się na wielogodzinnych przesłuchaniach w Łodzi. - Sposób prowadzenia sprawy wyglądał na ewidentną próbę zastraszania dziennikarzy i wydawcy. Utrzymanie w mocy skandalicznego postanowienia sądu I instancji nakazującego ujawnienie treści rozmów między prawnikami a dziennikarzami i wydawcą mogłoby stanowić kolejny niebezpieczny precedens. Pierwszym, było samo wtargnięcie ABW do niezależnej redakcji i zastosowanie siły wobec redaktora naczelnego - ocenia wydawca tygodnika.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA