Smart immigration rozwiąże problem z brakiem pracowników?

• Firmy inwestujące w nieruchomości biurowe czy magazynowe powinny analizować lokalne rynki pracy, bo może się okazać, że będą musiały same wykształcić przyszłych pracowników.
• Receptą na luki kadrowe może być też tzw. "smart immigration", czyli sprowadzanie specjalistów z Ukrainy i Białorusi.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Smart immigration rozwiąże problem z brakiem pracowników?

PODZIEL SIĘ


Autor: PropertyNews.pl/AT

Property News

3 paź 2016 11:33


To wnioski z panelu dyskusyjnego „Praca szuka człowieka. Kadry wciąż motorem czy już hamulcem rozwoju inwestycji?”, który się odbył podczas konferencji Property Forum 2016 w Warszawie.

Miasta takie jak Poznań, Warszawa, Kraków czy Wrocław zanotowały gigantyczny wzrost, jeśli chodzi o inwestycje w centra usług dla biznesu. – Mówimy o setkach tysięcy miejsc pracy. Obserwujemy jednak, że rynek się nasyca – twierdzi Tomasz Misiak, prezydent rady nadzorczej Work Service.

Doradza firmom, które chcą takie miejsca pracy stworzyć, aby zainteresowały się innymi regionami.

– Słyszymy od naszych klientów, że mają kłopoty z pozyskaniem wysoko wyspecjalizowanej kadry. Dlatego ci, którzy inwestują dzisiaj w nieruchomości biurowe czy magazynowe, każdą swoją przyszłą lokalizację powinni poprzedzić analizą lokalnego rynku pracy – uważa Tomasz Misiak.

Jeśli się okaże, że może być problem ze znalezieniem pracowników, należy rozmawiać m.in. z samorządami o tym, jak wypełnić te braki.

– Można zbudować własny rynek kadrowy. Choćby poprzez kształcenie dualne wspólnie z przedsiębiorstwami. Niektórzy z naszych klientów tak robią – od dawna np. Volkswagen. Inne firmy technologiczne działające w okolicach Poznania zrobiły to samo. Decydują się, choć to proces długoterminowy. Ale bez niego teza, że rynek pracy ogranicza inwestycje, może stać się prawdziwa – podkreśla Tomasz Misiak.

Zgadza się z nim Paweł Panczyj, dyrektor zarządzający ABSL Polska, apelując, by wspierać przedsiębiorców, którzy już się zadomowili w Polsce.

– Znają nasz rynek, wiedzą, jak się wymawia nazwy: Bydgoszcz czy Szczecin. Oni ponownie u nas zainwestują – zapewnia dyrektor ABSL. Dodaje, że aż 72 proc. z 22 tys. miejsc pracy utworzonych w ubiegłym roku pochodzi od przedsiębiorców już działających w naszym kraju.

Czytaj też: Wszyscy gorączkowo poszukują Ukraińców do pracy

Problemem polskiego rynku pracy jest też uszczuplony przez imigrację zarobkową do Anglii, Niemiec czy Skandynawii zasób talentów. Ponad 80 proc. tych, którzy wyjechali, nie chce wracać.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.