Przestępcy próbują rejestrować fikcyjne oświadczenia dla cudzoziemców

Osoby bezdomne, czy do niedawna bezrobotne, są wykorzystywane przez grupy przestępcze do rejestrowania fikcyjnych oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcowi - wskazują eksperci. Zmiany w przepisach w 2018 r. powinny rozwiązać ten problem - uważa MRPiPS.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Przestępcy próbują rejestrować fikcyjne oświadczenia dla cudzoziemców

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/rs

16 gru 2017 8:57


• Na podstawie oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcowi obywatele m.in. Ukrainy, Białorusi, czy Rosji mogą wykonywać krótkoterminową pracę w Polsce (do 6 miesięcy).

• Z danych resortu rodziny i pracy wynika, że w 2017 roku do listopada zarejestrowano ponad 1 mln 500 tys. takich oświadczeń.

• Oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy nierzadko próbują zarejestrować osoby, działające w zorganizowanych grupach przestępczych. Problem zaczyna się już na Ukrainie. Polska strona "załatwia" fikcyjne miejsca pracy. Strona ukraińska zbiera pieniądze od ludzi i załatwia papiery.

MRPiPS zwróciło uwagę, że liczba cudzoziemców faktycznie pracujących w związku z wydanym zezwoleniem lub zarejestrowanym oświadczeniem jest niższa niż liczba dokumentów. Resort wyjaśnił, że dla części cudzoziemców wydano więcej niż jedno zezwolenie lub zarejestrowano więcej niż jedno oświadczenie. Dodatkowo cudzoziemiec może nie otrzymać wizy lub z innych powodów nie podjąć pracy w Polsce. Ministerstwo przypomina, że liczby zarejestrowanych oświadczeń i wydanych zezwoleń nie należy sumować, ponieważ część cudzoziemców może mieć zarówno oświadczenie, jak i zezwolenie na pracę.

Wicedyrektor Urzędu Pracy m.st. Warszawy Lech Antkowiak podkreślił, że oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy nierzadko próbują zarejestrować osoby, działające w zorganizowanych grupach przestępczych. - Problem zaczyna się już na Ukrainie. Polska strona "załatwia" fikcyjne miejsca pracy. Strona ukraińska zbiera pieniądze od ludzi i załatwia papiery - wyjaśniał.

Zwrócił uwagę, że w niektórych przypadkach urzędnicy odmawiają rejestracji oświadczeń. "Tylko, że jak my takiego oszusta wygonimy, to on pójdzie do innego urzędu pracy i tam otrzyma zgodę. Nie wszyscy mają odwagę, żeby takiego człowieka wyrzucić. U nas nie stemplujemy oświadczeń, tylko je rejestrujemy, a to różnica. Straszono mnie już, czego to mi Ukraińcy nie zrobią, czego nie urwą, albo nie przyszyją" - powiedział dyrektor.

Jak zaznaczył wicedyrektor, urzędnicy informują służby o nieprawidłowościach w związku z próbą rejestracji oświadczeń. "Informujemy m.in. służby graniczne, Państwową Inspekcję Pracy, Urząd Skarbowy, by wszyscy wiedzieli, że na rynku funkcjonuje bandyta, który handluje oświadczeniami, handluje ludźmi i nie płaci podatków" - mówił Antkowiak.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.