Pracownicy delegowani: Nie uda się zablokować dyrektywy. Żółta kartka odrzucona przez KE

• KE odrzuci w środę (20 lipca) "żółtą kartkę" pokazaną jej przez parlamenty 11 krajów UE ws. propozycji zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych.
• To złe informacje dla Polski, która stara się zablokować niekorzystne przepisy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracownicy delegowani: Nie uda się zablokować dyrektywy. Żółta kartka odrzucona przez KE

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

19 lip 2016 18:00


Chodzi o przedstawione w marcu propozycje KE, które mogą uderzyć w polskie firmy, zwłaszcza budowlane, działające na rynku unijnym. Polscy przedsiębiorcy uważają, że pomysły, jakie forsuje Bruksela, znacznie podniosłoby ich koszty i co za tym idzie obniżyły konkurencyjność.

Dziś firmy delegujące swoich pracowników do pracy za granicą muszą im zapewnić jedynie płacę minimalną kraju goszczącego. Tymczasem projekt KE zakłada, że pracownik wysłany przez pracodawcę do innego kraju UE na pewien czas powinien mieć prawo do takiego samego wynagrodzenia, jak pracownik lokalny, a nie tylko do płacy minimalnej. Miałby otrzymywać np. premie czy dodatki przysługujące pracownikom lokalnym. Według koncepcji KE, gdy okres delegowania pracownika przekroczy 2 lata, powinien on być w pełni objęty przez prawo pracy kraju goszczącego, co oznacza np. konieczność odprowadzania lokalnych (czyli na zachodzie wyższych) składek na ubezpieczenie zdrowotne.

Polskie władze uważają, że zmiany w unijnych przepisach będą niekorzystne dla naszych, konkurujących przede wszystkim ceną firm świadczących usługi w innych krajach członkowskich. Z Polski pochodzi najwięcej pracowników delegowanych w UE; w 2014 r. było to prawie 430 tysięcy na 1,9 mln (22,3 proc.).

"Żółtą kartkę" wobec propozycji KE zgłosiły parlamenty Polski, Bułgarii, Czech, Danii, Estonii, Chorwacji, Węgier, Łotwy, Litwy, Rumunii i Słowacji. Uruchomienie tej procedury oznacza, że KE może podjąć decyzję o podtrzymaniu, zmianie lub wycofaniu projektu. Według źródeł, KE nie wycofa projektu, mimo że część gabinetów komisarzy przychylała się do tego.

Podziały w tej sprawie zarówno w KE, jak i wśród krajów członkowskich przebiegają niemalże idealnie wzdłuż linii Wschód-Zachód. Stare kraje UE uważają, że firmy ze Wschodu powinny zatrudniać pracowników na takich samach zasadach (i stawkach) jak przedsiębiorstwa z Zachodu. Nowe państwa odpowiadają, że pomysły KE to sztuczne ograniczanie wolnego rynku.

Unijna komisarz ds. zatrudnienia Marianne Thyssen broniła swojej propozycji na ubiegłotygodniowym posiedzeniu komisji ds. prawnych Parlamentu Europejskiego. Jeszcze przed wystawianiem przez parlamenty "żółtej kartki" argumentowała, że projekt ma na celu lepszą ochronę pracowników delegowanych oraz wyrównanie warunków konkurencji na wspólnym rynku.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA