Piotr Zając, Grupa Progres: Ukraińców w Polsce zastąpią ludzie z Mołdawii, Nepalu i Bangladeszu. Otworzymy biura w tych krajach

- Zanim wizy dla Ukraińców zostały zniesione zastanawialiśmy się, ile osób zdecyduje się na wyjazd do Niemiec czy Francji, gdzie pensje są czterokrotnie wyższe niż w Polsce. Póki co, nie widzimy, by Ukraińcy masowo zaczęli opuszczać nasz kraj, ale długofalowo na wyjazd może zdecydować się około 20 do 30 proc. z nich, więc postanowiliśmy działać - mówi Piotr Zając, prezes Grupy Progres w rozmowie z PulsHR.pl.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Piotr Zając, Grupa Progres: Ukraińców w Polsce zastąpią ludzie z Mołdawii, Nepalu i Bangladeszu. Otworzymy biura w tych krajach

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

11 lip 2017 14:17


• Sezon wakacyjny jeszcze bardziej utrudnia rekrutację. Największe problemy kadrowe są odczuwalne w rolnictwie i przemyśle.

• By uzupełnić braki, agencje sięgają po pracowników z Ukrainy.

• Z badania Grupy Progres wynika, że na wyjazd może zdecydować się ok. 20-30 proc. obywateli Ukrainy.

• W takiej sytuacji będziemy ściągać w pierwszej kolejności po Białorusinów i Mołdawian, a także obywateli Bangladeszu oraz Nepalu.

****

Zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych rośnie, z kolei bezrobocie spada i ubywa kandydatów na rynku pracy. Sezon wakacyjny jeszcze bardziej utrudnia rekrutację. Jak radzicie sobie z tą sytuacją?

Piotr Zając, prezes Grupy Progres: - Ten problem dotyka wielu branż, jednak najbardziej odczuwalny jest w rolnictwie i przemyśle. Potęguje go sezonowość rozpoczynająca się na przełomie maja i czerwca, a kończąca w październiku. By uzupełnić braki kadrowe na polskim rynku sięgamy po pracowników z Ukrainy. Mamy tam swoje biura i prowadzimy masowe rekrutacje. Zapotrzebowanie jest ogromne. Gdyby nie Ukraińcy, to w Polsce brakowałoby ponad milion rąk do pracy.

Jak bardzo wpływa to na płace?

- W wielu branżach – gastronomii, logistyce czy niektórych gałęziach przemysłu, obserwujemy dużą niechęć do pracy ze względu na trudniejsze warunki, np. niską temperaturę czy dużą wilgotność. By przyciągnąć kandydatów do pracy trzeba podnieść wynagrodzenia. Regularnie rośnie też płaca minimalna, natomiast zjawisko sezonowości powoduje, że w niektórych regionach presja płacowa zaostrza się. Przykładem są nadmorskie ośrodki, gdzie w krótkim czasie trzeba znaleźć tysiące ludzi. Tutaj stawki są więc obecnie wyższe niż w pozostałych częściach kraju. Są także większe niż w innych miesiącach, nawet o 20-25 proc. Taką sytuację obserwujemy już od kilku lat.

Wspomniał pan, że Ukraińcy uzupełniają deficyt pracowniczy w Polsce, jednak od 11 czerwca br. mogą wjeżdżać bez wiz na teren całej Unii Europejskiej. Jak bardzo wpływa to na polski rynek pracy?

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.