Kryzys i populizm rodzą niechęć wobec Polaków w W. Brytanii i Francji

Francuzi coraz częściej skrążą się na napływ polskich imigrantów, którzy zabierają im pracę. Brytyjczycy najchętniej odwołaliby decyzję o otwarciu rynku pracy dla przybyszów z Europy Wsch. Kryzys i populizm rodzą niechęć do imigrantów, w tym z Polski.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kryzys i populizm rodzą niechęć wobec Polaków w W. Brytanii i Francji

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

9 sty 2014 9:53


Szefowa francuskiego ultraprawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen ogłosiła niedawno, że otworzenie rynku pracy w UE to "aberracja". Le Pen miała na myśli głównie Bułgarów i Rumunów, ale FN chce też walczyć o zniesienie przepisów pozwalających na zatrudnianie we Francji pracowników delegowanych z UE.

Powracająca we Francji obawa przed przysłowiowym "polskim hydraulikiem" skłania FN do nawoływania do zamknięcia granic kraju, a nawet "skonsultowania z Francuzami kwestii przynależności (Francji) do UE" - cytuje Le Pen "Le Nouvel Observateur".

Według portalu informacyjnego Atlantico w "ubiegłym roku 40 tys. szefów firm budowlanych podpisało petycję w sprawie walki z nieuczciwą konkurencją, jaką stanowią +polscy hydraulicy+". We Francji termin ten odnosi się do wszystkich pracowników z Polski czy Europy Wschodniej, pracujących na czarno, poniżej przyjętych stawek czy też w ramach tzw. pracy delegowanej.

"Zła koniunktura gospodarcza zawsze sprzyja objawom zniecierpliwienia i nawoływaniu do protekcjonizmu" - tłumaczy tę niechęć ekonomista Jean-Charles Simon.

Związkowcy w wielu krajach UE, a przede wszystkim we Francji i Belgii, oskarżają Polaków i zatrudniające ich firmy o "dumping społeczny", czyli obniżanie kosztów pracy oraz odbieranie robotnikom ich z trudem wywalczonych praw.

Polityków martwi zalew przybyszów pracujących na czarno i powstawanie nielegalnego rynku pracy opłacanej poniżej najniższych obowiązujących stawek, co rodzi "nieuczciwą konkurencję" dla francuskich firm. Na tym rynku zwanym "low cost" pracuje we Francji około 400 tys. osób, co najbardziej zagraża sektorowi budowlanemu, przemysłowemu oraz firmom zatrudniającym pracowników tymczasowych - pisze "Le Figaro".

Atlantico zwraca jednak uwagę, że podejmowanie pracy na czarno mówi najwięcej o tym, jak nieelastyczny i kosztowny jest rynek pracy we Francji. "Le Figaro" podkreśla, że Polacy podejmują się wielu prac, na które Francuzi po prostu nie mają ochoty. "Nie, oni nie ustawiają się w kolejkach po zasiłki dla bezrobotnych i zasiłki społeczne. Nie wpisują się na listy oczekujących na mieszkania socjalne (...). Pracują ciężko i efektywnie" - broni Polaków na łamach Atlantico prawicowy publicysta i pisarz Benoit Rayski.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA