Zarządzanie nakazowe. Pracownicy nie mają nic do powiedzenia, a pracodawca na tym traci

Polscy pracownicy to bierni wykonawcy poleceń "wszystkowiedzących" przełożonych. Nie mają realnego wpływu na działalność swoich firm. Zarządzanie nakazowe to błąd. Często to właśnie pracownicy są bliżej problemów, którym musi stawiać czoła firma, i to oni wiedzą, co warto w niej zmienić.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Zarządzanie nakazowe. Pracownicy nie mają nic do powiedzenia, a pracodawca na tym traci

PODZIEL SIĘ


Autor: infowire.pl/KDS

12 lut 2018 6:32


  • Zarządzanie nakazowe, to metoda stosowana przez szefów wielu polskich firm. 
  • Tymczasem przedsiębiorstwa, w których zatrudnione osoby nie mają nic do powiedzenia, na ogół rozwijają się wolniej.
  • - Praca w takich firmach ma to mało wspólnego z innowacją, kreatywnością, inwencją. Raczej jest działaniem schematycznym - przekonuje ekspert z iniJOB.com.

W Polsce pracownicy są sprowadzeni do roli osób wykonujących w sposób bierny czynności, które są dysponowane przez szefów. W związku z tym działają bezrefleksyjnie, jako tryby w wielkiej machinie, jaką jest firma. Ma to mało wspólnego z innowacją, kreatywnością, inwencją. Raczej jest działaniem schematycznym. Bardzo często wynika to z tego, że pracodawcy nie są przyzwyczajeni i przygotowani do pełnienia roli nowoczesnego szefa w firmie […]. Firmy realizują bardzo proste strategie zarządzania ludźmi – mówi Bartosz Michałek, CEO iniJOB.com.

Oczywiście im wyższe stanowisko zajmuje zatrudniona osoba, tym mniej nakazowy charakter ma stosunek do niej jej szefa. Szeregowi pracownicy zazwyczaj na decyzje pracodawcy nie mają żadnego wpływu.

Przedsiębiorstwa, w których zatrudnione osoby nie mają nic do powiedzenia, na ogół rozwijają się wolniej. Wbrew pozorom to pracownicy często wiedzą bowiem lepiej, co się dzieje w firmie, co powinno się w niej usprawnić, a także jak należy się dostosować do rynku i potrzeb klientów. Niestety, ponieważ większość szefów jest głucha na propozycje podwładnych, zwykle nie widzą oni sensu wyrażania swoich opinii. Niektórzy się z tym godzą i chociaż mają mniejszą satysfakcję z pracy, zostają w firmie, innych doprowadza to do frustracji i w końcu odchodzą z poczuciem niezadowolenia oraz złymi wspomnieniami.

- Korzyści wynikające ze wsłuchiwania się w inicjatywy zgłaszane przez podwładnych są dwojakiego rodzaju. Po pierwsze firma lepiej dostosowuje się do warunków rynkowych i lepiej rozumie potrzeby klientów. W związku z tym może się efektywniej rozwijać, więcej sprzedawać i być bardziej konkurencyjna […]. Drugą korzyścią jest to, że pracownicy są bardziej przysposobieni do obowiązków, które wykonują. Robią to, co powinni robić, co lubią, co chcą. W efekcie rozwijają się lepiej, pracują efektywniej, z większym zaangażowaniem, są zadowoleni z pracy i z niej nie odchodzą – stwierdza ekspert.

Istotne jest więc to, żeby zatrudnione osoby mogły swobodnie i bez obaw (np. anonimowo) wyrażać swoje opinie o tym, co się dzieje w firmie. Ale na tym nie koniec. Za zbieraniem tych opinii muszą iść konkretne działania, zmiany, tak aby wpływ pracowników na funkcjonowanie przedsiębiorstwa nie był pozorny, lecz faktyczny.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.