Work life balance po polsku oraz szwedzkie i francuskie wynalazki

Jak się podoba pomysł rodem ze Szwecji, gdzie w Goeteborgu skrócono w ramach eksperymentu dzień pracy z 7 do 6 godzin? Czy mniejszy czas pracy może rzeczywiście wpłynąć na efektywność pracowników, tak jak uważają pomysłodawcy? A może zapożyczmy pomysł z Francji, by w ramach ochrony tzw. „work-life balance” nakazać pracownikom ignorowanie służbowych maili? I w ogóle jak z tym jest nad Wisłą?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Work life balance po polsku oraz szwedzkie i francuskie wynalazki

PODZIEL SIĘ


Autor: Artur Ragan

30 maj 2014 8:25


Co do Szwedów wiadomo, że słyną z praktycznego podejścia, więc coś w tym musi być. Niepokoi mnie tylko, że pomysł narodził się w administracji. Z drugiej strony, jeśli takie skrócenie czasu pracy idzie w parze z precyzyjną organizacją pracy i komasacją zadań, to jestem przekonany, że to się może udać. Na pewno zwiększa się presja czasu, ale w nagrodę ma się więcej czasu dla siebie.

Pytanie, czy nie jest to też uwarunkowane typowym dla krajów skandynawskich podejściem do pracy jako takiej, zakładającym uczciwe traktowanie pracodawcy i przeznaczanie tych 6-7 godzin na pracę a nie „czynności zastępcze". Praktycy zarządzania twierdzą, że efektywnie pracujemy najwyżej 5 godzin dziennie, więc być może te szwedzkie 6 to właśnie nasza „wydolność pracownicza" plus godzinny bufor na przerwy kawowe?

Autorzy szwedzkiego eksperymentu liczą również na mniejszą liczbę absencji chorobowych u lepiej wypoczętych pracowników, ale akurat tego wpływu bym nie przeceniał - zwiększona presja czasu i tempo pracy może zadziałać dokładnie odwrotnie, potęgując stres i zwiększając liczbę dolegliwości nerwicopochodnych.

Francuzi nie odpisują po 17:00

Chodzi o zakaz odpisywania poza godzinami pracy. Czy aby na pewno wskazany w każdej firmie i na każdym stanowisku? Na szeregowych stanowiskach, w zawodach, które nie wymagają szybkiej reakcji o każdej porze to bardzo dobra polityka. Nasze mózgi potrzebują odpoczynku od tematyki służbowej i taki zakaz, zapisany np. w regulaminie firmy to bardzo dobra rzecz. Przy okazji utrudnia wywieranie niedozwolonej presji, często stosowanej w korporacjach przez kadrę zarządzającą.

Trzeba jednak pamiętać, że niestety nie każdy zawód daje luksus „odcięcia się" od służbowej poczty a technologie mobilne sprawiają, że na pytania dziennikarzy odpowiadam również idąc z synem na Gubałówkę. Podobnie nie wyobrażam sobie braku reakcji osób decyzyjnych na jakieś wieczorne wydarzenie, które następnego dnia może zaważyć na losach przedsiębiorstwa albo np. znacząco wpłynąć na ceny jego akcji.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.