Rozpraszacze w miejscu pracy. Czy można z nimi wygrać?

Pracownicy marnują czas, za który płaci pracodawca. Kto jest największym zabójcą wydajności?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Rozpraszacze w miejscu pracy. Czy można z nimi wygrać?

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

3 sie 2015 4:13


Według najnowszego badania portalu CareerBuilder największym zabójcą wydajności w pracy jest telefon – twierdzi tak ponad połowa (52 proc.) ankietowanych. Niewiele mniej osób – 44 proc. – mówi, że ich czas kradnie internet. Trzecim największym rozpraszaczem są plotki (37 proc.).

– Teoretycznie telefon od klienta, który odbieramy np. podczas przygotowywania ważnego raportu, zajmuje nam trzy minuty. W praktyce jednak potrzebujemy później nawet 20 minut, by wrócić do poziomu 100 proc. swojego zaangażowania. Czyli ta krótka rozmowa kosztowała nas nie trzy, lecz nawet 23 minuty. Tak duże marnotrawstwo szybko okazać się może widoczne – mówi Grzegorz Frątczak, właściciel CEO Solutions.

Czytaj też: Na portalu społecznościowym zamiast w pracy. Szef zachęca i płaci

Co jeszcze dekoncentruje pracowników? Media społecznościowe rozpraszają 36 proc. uczestników badania, a e-maile – 31 proc. Uwagę 27 proc. zatrudnionych odwracają wpadający do biura współpracownicy.

Jedna czwarta (26 proc.) uważa, że zabójcą wydajności są spotkania. Niemal tyle samo osób (27 proc.) wskazuje na przerwy w pracy – na posiłek czy papierosa. Z kolei 17 proc. respondentów twierdzi, że ich koncentrację osłabiają irytujący współpracownicy.

Pracodawcy stawiają opór

Pracodawcy próbują walczyć z rozpraszaczami. Jedna trzecia z nich blokuje wybrane strony internetowe, a 23 proc. zakazuje używania prywatnego telefonu komórkowego w trakcie pracy.

Z kolei 21 proc. monitoruje skrzynkę mailową zatrudnionych. Tyle samo ankietowanych planuje jedną przerwę dla pracowników w ciągu dnia pracy.

Inwigilacja czy zwiększanie efektywności?

Czy jednak kontrolowanie pracowników jest dobrą metodą, by zwiększyć ich wydajność?

– Wydaje się, że taka kontrola powinna być ostatecznym rozwiązaniem, wprowadzonym wtedy, kiedy problem w firmie jest naprawdę poważny, urasta do patologii. W przeciwnym wypadku pracownicy czują się jak dzieci, do których nie ma się zaufania, i które trzeba pilnować. A co wtedy robią dzieci? Buntują się – podkreśla Izabela Kielczyk, psycholog biznesu i coach wyższej kadry menedżerskiej.

Z kolei Dagmara Dłużniewska, właścicielka firmy Field Research Poland, uważa, że dla prawdziwego menedżera to, co pracownik robi w tzw. międzyczasie, czy siedzi na Facebooku, czy dzwoni do rodziny, jest sprawą drugorzędną, bo jego ludzie i tak są efektywni.

– On po prostu wie, jak nimi zarządzać. Nie musi ich obserwować, żeby nad nimi panować – komentuje.

Warto też zastanowić się, dlaczego pracownicy marnują czas, mimo że mają do wykonania określone obowiązki. Według badań, które przeprowadzili Amerykanie, 33 proc. pracowników marnuje czas, ponieważ ma zbyt mało pracy. Ponad 23 proc. uważa, że ich pensja nie jest odpowiednia, a niespełna 15 proc. jest po prostu rozpraszana przez kolegów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA