Orange, Biedronka, Tesco: jak giganci radzą sobie z krytyką ze strony pracowników?

Muszą zmagać się z krytycznymi opiniami na temat warunków pracy, sposobu rekrutacji, zarządzania. Jak walczyć z komunikatami zakłócającymi employer branding - reagować czy milczeć?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Orange, Biedronka, Tesco: jak giganci radzą sobie z krytyką ze strony pracowników?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

26 lis 2014 13:45


Około rok temu pracownicy call center Orange skarżyli się w listach wysłanych do „Dziennika Wschodniego” na warunki pracy. Narzekali na zbyt krótkie przerwy, które szefostwo ustalało odgórnie. Do toalety zatrudnieni nie mogli iść wyłącznie w wyznaczonym czasie.

Problemem były także umowy, które były podpisywane na miesiąc - bezproblemowo można wówczas pracownika zwolnić. Osoby zatrudnione na pół etatu wyrabiały ok. 200 godzin w miesiącu, a nadgodziny były wypłacane według normalnej stawki - pracownicy nie otrzymywali dodatków specjalnych w wysokości 100 procent wynagrodzenia.

Czytaj też: Firmy w końcu zaczynają doceniać employer branding i mają odważniejsze pomysły

Brak urlopów to kolejna przeszkoda, z którą borykali się zatrudnieni w call center. „Na grafik nie ma się żadnego wpływu, chyba, że przełożony będzie na tyle łaskawy i wybierze z grupy jedną, dwie osoby i uwzględni ich preferencje, które też nie zawsze są brane pod uwagę” - czytamy w liście.

Niewątpliwie sprawa pracowników call center Orange odbiła się na wizerunku firmy. Co robić, gdy pracownicy nie są zadowoleni z warunków pracy, a ich opinia wpływa negatywnie na firmę?

- W takich sytuacjach najważniejsze jest zaangażowanie działu HR oraz kadry menedżerskiej w zbadanie przyczyn tego typu komentarzy w podległych zespołach. Następnie - podjęcie kroków wewnątrz firmy, które wpłyną na zmianę warunków i podniosą zaangażowanie pracowników - mówi Izabela Bartnicka, ekspert Grupy Pracuj.

Czytaj też: Portale społecznościowe mogą zniszczyć reputację firm

- Niestety wciąż dosyć często zdarza się, że przełożeni nie wiedzą, co motywuje ich pracowników, co jest dla nich ważne i wpływa na pozytywne podejście do pracy. Nie zawsze jest to aspekt finansowy, bo coraz ważniejsza staje się atmosfera i poczucie, że wykonywana praca jest ważna - dodaje Bartnicka.

Firma Orange zajęła się sytuacją pracowników call center. Przyjrzała się bliżej całej sprawie i znalazła odpowiednie rozwiązanie. - Wysłuchaliśmy dokładnie opinii pracowników i następnie wprowadziliśmy szereg zmian w systemie zarządzania pracą w call center. Oczywiście, to specyficzne miejsce pracy, w którym przestrzeganie czasu przerw czy grafiku jest wyjątkowo istotne, niemniej udało się znaleźć kompromis pomiędzy oczekiwaniami pracowników, a koniecznością zapewnienia efektywnej pracy call center obsługującego miliony klientów - wyjaśnia Grzegorz Steinke, dyrektor ds. rekrutacji i rozwoju pracowników w Orange Polska.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Lucek 2014-11-27 14:01:52

Jeśli chodzi o ORANGE to do tej firmy doskonale pasuje poniższy kawał: Dwie spółki - polska i amerykańska - zdecydowały co rok urządzać zawody kajakarskie z ośmioosobową załogą. Obie drużyny cały rok trenowały intensywnie, a kiedy nadszedł dzień zawodów, każda drużyna była w pełni sił. Jednak to Amerykanie wygrali - przewaga ponad jednego kilometra. Po przegranej drużyna polska upadła na duchu. Główny menedżer zdecydował, że należy postarać się wygrać w kolejnych zawodach i utworzyć specjalną grupę w celu rozwiązania problemu. Grupa ta po przeprowadzeniu licznych badań odkryła, że Amerykanie mieli siedmiu mężczyzn przy wiosłach i jednego dowodzącego, podczas gdy drużyna polska miała jednego mężczyznę przy wiosłach i siedmiu dowodzących. W tej sytuacji, menedżer dał oczywisty dowód swoich umiejętności kierowniczych: zatrudnił spółkę konsultacyjną do szczegółowego zanalizowania struktury drużyny polskiej. Po wielu miesiącach wytężonej pracy eksperci doszli do wniosku, że w skład drużyny polskiej wchodziło zbyt wiele osób dowodzących, a za mało wiosłujących. Podpierając się raportem ekspertów, zarząd natychmiast zdecydował się zmienić strukturę załogi: teraz było tylko czterech dowodzących, dwóch nadzorujących dowodzących, jeden szef nadzorujących i jeden wiosłujący. Ponadto wprowadzono serię punktów, po to, by dać wiosłującemu motywację: "Musimy poszerzyć zakres jego pracy i nadać mu większą odpowiedzialność". W kolejnym roku Amerykanie wygrali przewagą dwóch kilometrów... Spółka polska natychmiast zwolniła wiosłującego z powodu znikomych rezultatów osiągniętych w pracy, ale mimo to przyznała premię grupie dowodzących, jako rekompensatę za wielką gorliwość zademonstrowaną przez drużynę. Spółka konsultacyjna przygotowała serię badań, dzięki którym wykazała, iż obrana taktyka była dobra; również, że motywacja była właściwa, ale że wykorzystana materia powinna ulec polepszeniu. Następnie spółka polska zajęła się projektowaniem nowej łodzi...

Orangowiec 2014-11-27 13:54:24

Normalność w call center ORANGE, to marzenie i można o tym zapomnieć, skończyło się tym, że ORANGE wprowadziła zwolnienia pracowników i dalej jest totalne dno. Bajeczki Grzegorz Steinke, to totalna ściema. Nie wierzysz zapytaj nieoficjalnie pracowników !!!, bo oficjalnie ORANGE uprawia propagandę sukcesu !!!. Działalność operacyjna ORANGE, to jeden wielki cyrk !!!. Generowanie prawdy ekranu, fikcja, betonowate podejście kadry menadżerskiej która dba tylko o to, by jak najdłużej siedzieć na stołkach zarabiając po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Klienci stacjonarni odchodzą, sieć to jeden wielki złom, bo firma nie inwestowała, tylko wyciągała kasę z POLSKI (właściciel Orange, to France Telecom). Liczą się tylko procesy, procedury, prezentacje i fikcyjne pomysły które niby mają uzdrowić sytuację, które dla totalnej fikcji wymyślają decydenci jako zasłona dymna, by pokazać, że coś robią. Pracownicy ORANGE POLSKA pracują po godzinach pracy i nikt im nie płaci - ewidencja czasu pracy (pasek), to fikcja. A Orange łamie polskie Prawo Budowlane w zakresie utrzymanie sieci tj. obiektów budowlanych. Szkoda tylko, że żaden prokurator nie zajmuje się takim stanem rzeczy. Partnerzy Techniczni Orange pracują na umowach śmieciowych, jak biali niewolnicy a etyka Orange ma to w dalekim poważaniu, grunt że kadra wyższego szczebla zarabia w dziesiątkach i setkach tysięcy złotych miesięcznie !!!

gkewws 2014-11-27 08:23:08

Sfajczyć ich - wystarczą dwie butelki z benzyną! Polski niewolniku podnieś głowę! I obudź się!