Nieumiejętność przyznania się do błędu zagraża etosowi zawodu lekarza

Kodeks Etyki Lekarskiej powinien przypominać specjalistom w codziennej pracy, że zdrowie pacjenta jest rzeczą najważniejszą. - W Polsce zapisy kodeksu często służą działalności korporacji zamiast dobru chorego. Z tego powodu należy go jak najszybciej zmienić - mówi prof. Jan Hartman.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nieumiejętność przyznania się do błędu zagraża etosowi zawodu lekarza

PODZIEL SIĘ


Autor: rynekzdrowia.pl/Katarzyna Lisowska

www.rynekzdrowia.pl

27 maj 2013 13:12


- Zdolność do przyznania się do błędu zdecydowanie wzmacnia zaufanie pacjentów do profesji medycznej. O tym doskonale wie cały zachodni świat. Europejskie kodeksy lekarskie chronią osoby ujawniające błędy swoich kolegów przed ewentualnym rewanżem środowiska. U nas jest odwrotnie. Przepisy kodeksu prowadzą do źle rozumianej solidarności zawodowej - mówi nam prof. Jan Hartman, filozof i bioetyk z Collegium Medicum UJ.

Jak ocenia bioetyk, w odróżnieniu od Europy w naszym kraju wciąż dominuje tendencja do chronienia przed złą opinią. Kodeks Etyki Lekarskiej zachęca do tego, zakazując krytykowania lekarzom kolegów po fachu. Korporacja lekarska unika jawnego piętnowania przypadków błędów medycznych. Ta tendencja przekłada się na małą wydajność sądów lekarskich, które nie ferują raczej surowych wyroków.

Pacjent kontra lekarz

W powszechnej świadomości utarło się już przeświadczenie, że pacjent w konfrontacji z lekarzem stoi na straconej pozycji.

- Z ok. 2 tys. skarg chorych na specjalistów kierowanych do izb lekarskich tylko 10 proc. znajduje swój finał w sądzie, a wyrok skazujący zapada w co dziesiątej sprawie - mówi nam Adam Sandauer, założyciel Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere" .

W podobnym tonie wypowiada się dla nas Krystyna Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta. Jak przyznaje, z sygnałów docierających do biura wynika, że lekarze bronią swoich kolegów, mimo że wiedzą o popełnionych przez nich błędach.

Dzieje się tak, chociaż, jak zauważa Kozłowska, wczesna informacja innego lekarza o zauważonych nieprawidłowościach w leczeniu może zapobiec pogorszeniu stanu zdrowia pacjenta.

- To środowisko pracowników medycznych powinno dbać o swój wizerunek, gdyż wiąże on się z zaufaniem pacjenta - podkreśla nasza rozmówczyni i dodaje, że niewielu lekarzy w kraju potrafi przyznać się do niedochowania staranności przy udzielaniu świadczenia.

Rzecznik Praw Pacjenta zwraca uwagę, że w takich przypadkach poszkodowani pacjenci najczęściej pozostawieni są sami sobie i naznaczani etykietą osoby roszczeniowej przez personel medyczny.

Adam Sandauer jest przekonany, że gdyby od samorządu lekarskiego do lekarzy poszedł jasny sygnał piętnujący pracę "słabych specjalistów", w kraju zdecydowanie rzadziej dochodziłoby do błędów medycznych wynikających z nieuwagi czy niedouczenia.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.