Nie tylko rekruter podgląda w sieci. Kandydat też to robi

Każdy rekruter – niezależnie od tego czy kandydatów „fejsbuczy” czy „goldenuje” – powninen mieć na względzie, że sam też jest obiektem badań. I to niekiedy bardzo zaawansowanych.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nie tylko rekruter podgląda w sieci. Kandydat też to robi

PODZIEL SIĘ


Autor: Artur Ragan

18 paź 2013 14:50


Chcesz tego czy nie - jesteś obywatelem cyfrowego świata. Klienci i kandydaci również. Zgadnij, co najczęściej wpisują w oknie wyszukiwarki, kiedy nawiążesz z nimi kontakt? Zrób szybki rachunek sumienia i przynajmniej przejrzyj udostępnione zdjęcia.

Pamiętaj też, że bez względu na to, czy masz konto na Facebooku czy nie - widać cię w sieci. Parę lat temu wpisywanie w oknie wyszukiwarki swojego imienia i nazwiska, było traktowane jako przejaw narcyzmu. Obecnie proponuję regularnie sprawdzać swój wizerunek i uruchomić stosowny alert w Google'u.

Twoja tożsamość w sieci i poza nią, stanowią jedność. Nie łudź się, że to co opublikujesz będzie rozpatrywane bez łączenia z twoim wizerunkiem zawodowym. Zgoda - profil w serwisie społecznościowym jest twoją prywatną własnością, podobnie jak twój balkon, jednak ani tu, ani tu nie paradujesz bez majtek, prawda? (A przynajmniej nie przy sąsiadach.)

Pracujesz z ludźmi i dla ludzi. Jeżeli masz autorytet - pracuje się łatwiej i lepiej. Kiedy klient lub kandydat zraża się do Ciebie z powodu zbyt radykalnej opinii lub kontrowersyjnego zdjęcia - szkodzisz nie tylko sobie. Afiszowanie się z poglądami na temat mniejszości, cyklistów i wegetarian naprawdę mogą rzutować na karierę.

Autorytet profesjonalisty budujesz latami a zrujnować można go jednym nieodpowiedzialnym wpisem lub zdjęciem w sieci. Kilka osobistości świata naukowego bezpowrotnie pożegnało się z karierami, po publikacjach w mediach ich prywatnych - jak sądzili - wystąpień. Jesteś w podobnej sytuacji, bo też budujesz swoją wartość na wiedzy i zaufaniu otoczenia.

Na początek - zmiana ustawień prywatności na Faceboku. To nic trudnego. Zacznij od zadania sobie pytania: których wpisów nie pokazał(a)bym swoim rodzicom. Miej też świadomość, że lepiej zapobiegać niż leczyć i może po prostu czujnie dobieraj publikowane treści?

Pamiętaj jednak, że nawet ograniczenie widoczności wpisów do „znajomych znajomych" nie załatwia sprawy. Świat jest mały a serwisy społecznościowe często zmieniają reguły gry i zasady przetwarzania danych. Zdumiewająco wielu użytkowników przyjmuje zaproszenia od nieznanych sobie osób, tylko po to żeby mieć więcej kontaktów. Dzięki temu ktoś, kto założy fikcyjne konto, żeby obejrzeć czyjś profil ma ułatwione zadanie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.