Lidl zakazuje pracownikom mówienia po polsku. Ambasada jest oburzona

Polska ambasada w Londynie w liście do dyrekcji Lidla uznała za wyraz dyskryminacji wydany pracownikom zakaz mówienia po polsku w czasie przerw. Wprowadziła go sieć supermarketów tej firmy w Kirkaldy w Szkocji.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Lidl zakazuje pracownikom mówienia po polsku. Ambasada jest oburzona

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

7 lis 2014 17:13


Dziennik "Daily Mail" napisał, że Lidl zakazał swoim polskim pracownikom mówienia między sobą po polsku w pomieszczeniach służbowych podczas przerw w pracy, a także w kontaktach z klientami.

- To oczywiste, że angielski jest głównym językiem słownej komunikacji. Jednak w naszym mocnym odczuciu odmawianie pracownikom Lidla prawa do posługiwania się ich rodzimym językiem w prywatnych rozmowach na przerwach jest wyrazem dyskryminacji - napisała polska placówka dyplomatyczna w Londynie w liście do brytyjskiej dyrekcji Lidla.

Czytaj też: Polacy zatrudnieni w Lidlu w Szkocji mają zakaz mówienia po polsku

Ambasada przypomina, że świat zglobalizował się, Lidl na swojej stronie internetowej przedstawia się jako firma europejska o globalnych ambicjach, a zdolność porozumiewania się jej personelu w różnych językach - w tym po polsku - powinna być postrzegana nie jako problem, lecz element konkurencyjnej przewagi, ponieważ służy lepszej obsłudze klienta.

Na doniesienia o zakazie zareagował także polski ambasador w Londynie Witold Sobków. - Cóż za nowatorska metoda uczenia obcokrajowców angielskiego i tracenia klientów przez Lidla. Wstyd! Zareagujemy - napisał na Twitterze.

W Kirkaldy zbierane są obecnie podpisy pod petycją w proteście wobec działań sieci.

Lidl twierdzi, że polityka firmy wymaga, by wszyscy jej pracownicy mogli porozumieć się po angielsku i ostrzegła polskich pracowników w szkockim Kirkaldy, że muszą liczyć się z konsekwencjami dyscyplinarnymi, jeśli nie podporządkują się temu wymogowi.

Rzecznik prasowy Lidla we wcześniejszym komunikacie przekazał, że zgodnie z polityką firmy angielski ma być językiem, którym pracownicy posługują się w pracy bez względu na to, czy są na przerwach czy obsługują klienta. Podkreślił, że próby wyegzekwowania tej polityki nie są wymierzone w Polaków, lecz dotyczą wszystkich pracowników bez względu na narodowość.

- Nie zdziwiłbym się, gdyby Aldi, konkurent Lidla, zdecydował się na akcję promocyjną pod hasłem "Zapraszamy klientów mówiących wszystkimi językami świata" - komentuje Maciej Dokurno, przewodniczący grupy Fife Migrants Forum, organizacji dla imigrantów z siedzibą w Kirkaldy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Bartek 2014-11-10 10:28:59

Dla mnie rzeczywiscie jest zaleta gdy pracownik moze mowic do klienta jezykiem, ktorego klient uzywa. Lidl ma duzo do stracenia. Zaczyna sie sezon przed swietami w ktorym to walczy o sprzedaz np. z Biedronka. Niech polacy po prostu wybiora inne sklepy w ramach protestu i LIDL poczuje wage polskich argumentow. Jak straci 100 mln, moze wiecej bedzie wiedzial co to znaczy nietolerowac polakow.

REKLAMA