Kasjerki w pampersach i jedzenie z wkładką. Miliony na PR, bo HR bezradny?

Ratowanie wizerunku firmy  drogo kosztuje. Za wychodzenie z tarapatów firmy płacą miliony agencjom PR.

REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kasjerki w pampersach i jedzenie z wkładką. Miliony na PR, bo HR bezradny?

PODZIEL SIĘ


Autor: Joanna Oreł

22 sie 2014 5:22


Strategia nr 1: Milczenie albo odpowiedź na kryzys

W 2003 roku w mediach pojawiła się informacja, że jedna z rzeszowskich firm branży budowlanej prowadziła niezgodne z prawem działania na gruncie finansowym. Jej kierownictwo, mimo kryzysu, nie reagowało na to, co się dzieje.

– Firma słabo komunikowała się z otoczeniem. Nie prowadziła dialogu, nie odpowiadała na zarzuty. Po kilku miesiącach, po kilkudziesięciu bardzo negatywnych informacjach w mediach, gdy odeszli pracownicy, kontrahenci i klienci, gdy firma straciła kontrakty i nie pozyskała nowych, ogłosiła upadłość – wspomina Dariusz Tworzydło, doradca zarządów firm, prezes agencji Exacto.

W inny sposób z kryzysem poradziła sobie amerykańska korporacja Domino's Pizza. W 2009 roku dwoje pracowników restauracji w Północnej Karolinie umieściło w sieci nagrania, w których jeden z nich m.in. kichnął na kanapkę i w inny sposób obrzydzał jedzenie, które miało później trafić do klientów. Filmik na YouTube po 45 minutach wychwycił zespół ds. mediów społecznościowych Domino's Pizza. Zanim zniknął z sieci, zobaczyło go około pół miliona osób.

Zespół ds. mediów społecznościowych Domino's zaproponował więc, by odpowiedzieć na nagranie. Patrick Doyle, prezes firmy, skrócił sobie urlop i wkrótce na YouTube w nagraniu oświadczył, że winni zamieszania pracownicy zostali zwolnieni, a lokal, w którym pracowali, odkażono od podłogi po sufit. Na sprawie najbardziej ucierpiała załoga Domino's, której zarobki zależą od sprzedaży. Po aferze nie przetrwał także lokal w Północnej Karolinie, gdzie pracowało 20 osób.

Strategia nr 2: Od kryzysu do wzmocnienia marki

Na kryzysie zyskała z kolei sieć Biedronka. Dziesięć lat temu wybuchł skandal. W mediach pojawiła się informacja o fatalnych warunkach pracy w sklepach. Pracownicy mieli rzekomo pracować w pampersach, bo tak skrupulatnie rozliczano ich z godzin pracy. Nie wypłacano im także nadgodzin.

– Doprowadziło do dużych zmian, jeżeli chodzi o warunki pracy w Biedronce – ocenia Agnieszka Dziedzic, dyrektor zarządzający On Board Public Relations. – Przede wszystkim wdrożono system kontroli kierowników sklepów tak, aby nie dochodziło więcej do nadużyć wobec pracowników. Wprowadzono także wiele działań CSR (akcje „Czyta etykiety", „Mleczny start", czy „Śniadanie daje moc"). Dlatego dziś wiele osób nie pamięta już o tamtym kryzysie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA