Gdy trzeba zwolnić przyjaciela

Wspólne grille, wypady weekendowe, tenis po pracy - dobrze jest mieć w swojej firmie dobrego przyjaciela. Do czasu, gdy nie będzie trzeba się z nim rozstać. A co gorsze - zwolnić go osobiście.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Gdy trzeba zwolnić przyjaciela

PODZIEL SIĘ


Autor: Paweł Gniazdowski

22 mar 2013 13:30


Andrzej i Roman znają się od 12 lat. Poznali się w obecnej firmie, do której zostali przyjęci w tym samym miesiącu. Przez lata pracowali "biurko w biurko", z czasem zaczęli chodzić po pracy na piwo, rodzinnie spotykać się w weekendy, wreszcie wspólny wypad na narty, a potem wakacje w dwie rodziny nad morzem.

Ta przyjaźń przetrwała także awans Andrzeja, który 3 lata temu został szefem niewielkiego działu, w którym pracuje Roman. Na początku były obawy, ale panowie dobrze ustalili jak oddzielać relacje prywatne od zawodowych. W nieźle prosperującej i przyjaźnie zarządzanej  firmie praca była zresztą dość spokojna i nawet nie było zbyt wielu okazji do ujawnienia się konfliktu interesów.

Wszystko zmienił dzień, w którym firma straciła największego kontrahenta i stało się jasne, że dojdzie do redukcji zespołu. Podczas spotkania kierowników Andrzej usłyszał, że jedną z osób, które będą musiały odejść, będzie Roman - jego stanowisko silnie wiązało się z utraconym kontraktem. I to właśnie Andrzej, jako bezpośredni przełożony powinien zakomunikować Romanowi tę decyzję.

To nie jest sytuacja abstrakcyjna - takie przypadki stają się coraz częstsze w sytuacji, gdy restrukturyzacje obejmują długo współpracujące z sobą zespoły. Pierwszym, oczywistym odruchem menedżera, który musi poinformować podwładnego - przyjaciela o likwidacji stanowiska jest uniknięcie tej rozmowy - przekazanie jej komuś innemu. To na ogół nie jest dobra droga.

Nawet jeśli technicznie możliwe, to i tak fakt przeprowadzania rozmowy rozstaniowej przez kogoś innego niż bezpośredni szef budzi kontrowersje. Ponadto, w takim przypadku, bezpośredni przełożony i tak nie uniknie konfrontacji ze swoim przyjacielem-podwładnym i wcale nie będzie to łatwiejsza rozmowa. Do zwyczajnego w takim przypadku rozżalenia dochodzi bowiem nowa pretensja - "dlaczego nie odważyłeś mi się tego powiedzieć prosto w oczy".

Wieloletnie obserwacje procesów restrukturyzacyjnych pokazują, że reakcje emocjonalne osób otrzymujących wypowiedzenie w niewielki sposób zależą od stopnia zażyłości z menedżerem, który komunikuje rozstanie. Obniżenie poczucia własnej wartości, żal, szok, obawa, czasem gniew pojawiają w wyniku samej decyzji i uświadomienia sobie faktu utraty pracy. Oczywiście nieumiejętny sposób komunikowania może te negatywne emocje spotęgować - ale znów nie zależy to od charakteru znajomości ale od profesjonalnego przygotowania menedżera.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

anonimka 2013-03-22 13:45:06

Bardzo ciężka sytuacja, wymagająca mocnego charakteru. Sukcesem jest, jeśli po takim zajściu zwolniony jest dalej naszym przyjacielem.