Emocjonalne aikido

Mawia się, że menedżer powinien mieć nerwy ze stali. Mimo to chyba każdemu zdarzyło się poczuć na własnej skórze gniew przełożonego. Niedotrzymany deadline, niezadowolony klient, mało innowacyjne pomysły – to tylko niektóre przykłady. Potencjalnych powodów wybuchu złości jest tak wiele, jak projektów, przy których przyszło nam pracować.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Emocjonalne aikido

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

31 lip 2013 17:03


- Na podstawie moich doświadczeń płynących z warsztatów z praktykami biznesu, wykładów na MBA i coachingów z menedżerami, mogę stwierdzić, że w większości kultur organizacyjnych menedżer ma ciche przyzwolenie na to, aby się wkurzyć, natomiast nie ma przyzwolenia, aby przyznać się do choćby chwilowego poczucia bezradności - mówi dr Lidia D. Czarkowska, dyrektor Centrum Coachingu w Akademii Leona Koźmińskiego, coach oraz autorka szkolenia „Inteligencja emocjonalna - kapitał skutecznego przywódcy" i koncepcji „emocjonalnego aikido".

- Atak złości, szał, amok, furia - to strata energii, którą można lepiej wykorzystać - tłumaczy i zaznacza, że negatywne stany emocjonalne są zwykle skutkiem głębszego problemu, którym jest właśnie poczucie bezsilności.

Od dzieciństwa wmawia się nam, że emocje są przeciwieństwem logiki. Ileż razy słyszeliśmy, że można kierować się albo sercem, albo rozumem?

Według dr Czarkowskiej, kultura Zachodu nie rozumie emocji, gdyż nie potrafi przetłumaczyć ich na język logiki. Łatwiej przychodzi nam racjonalizowanie podejmowanych pod wpływem emocji zachowań aniżeli zrozumienie własnych emocjonalnych stanów. Zmianę sposobu myślenia o odczuciach przyniosły dopiero badania aktywności ludzkiego mózgu.

Naukowcy dowiedli, że tylko jeden z pięciu ośrodków decyzyjnych w układzie nerwowym odpowiada za logiczne myślenie. Oznacza to, że emocje mają taką samą (jeśli nie większą!) siłę w kierowaniu naszym zachowaniem.

- Mądre korzystanie z emocji jest możliwe. Warunkiem jest poznanie ich dynamiki oraz zrozumienie ich znaczenia - twierdzi dr Czarkowska.

"Witaj gniewie, co przynosisz?"

Tak witają gniew wyznawcy Tao. Wiedzą oni, że pojawienie się złości oznacza, że doszło do naruszenia ich wewnętrznych zasad oraz zwiastuje wściekłość. Z obserwacji dr Czarkowskiej wynika, że większość osób zdaje sobie sprawę z negatywnych odczuć dopiero w momencie, kiedy doświadczają silnej złości.

- Tymczasem, złość, wściekłość, irytacja są tylko skutkiem. Poprzedza je stan będący katalizatorem wybuchu - poczucie bezsilności - przed którym występuje cała gama emocji pierwszego rzędu - tłumaczy ekspertka.

W powszechnym mniemaniu natomiast skuteczny i odpowiedzialny menedżer nie ma prawa się do własnej bezradności przyznać. Brak znajomości tej dynamiki utrudnia radzenie sobie z wybuchem wściekłości - która jest objawem, a nie przyczyną.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA