Rybacy zagrożeni. Bałtyk to tykająca bomba zegarowa

- Wiele osób, nie tylko rybaków, nie ma pojęcia, że nie wolno dotykać fosforu czy iperytu, wydobytego w sieciach czy leżących na plaży. To taka ładna, kolorowa, skrystalizowana substancja i ludziom się wydaje, że może być to pamiątka, którą warto zabrać do domu. Nie wiedzą, że to śmiertelnie niebezpieczna trucizna - mówi Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce, omawiając raport Rady Państw Morza Bałtyckiego.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Rybacy zagrożeni. Bałtyk to tykająca bomba zegarowa

PODZIEL SIĘ


Autor: Parlamentarny.pl

17 maj 2016 9:53


Kiedyś marynarz powiedział mi w sekrecie, że od czasu do czasu ćwiczą na bojowo trałując prawdziwe miny w Bałtyku. Nie wierzyłem.

Kamil Wyszkowski: - Na naszych wodach terytorialnych, w większości w Głębi Gdańskiej, znajduje się kilkadziesiąt ton broni chemicznej. Na głębokościach od 100 do czasami nawet 10 metrów leżą beczki z gazem duszącym - z cyklonem B, iperytem czyli gazem musztardowym, sarinem (znanym z ataków w Tokijskim metrze), luizytem, adamsytem czy substancjami duszącymi, paraliżującymi albo parzącymi.

Po ponad 70 latach część z beczek zawierających te substancje zaczyna się rozszczelniać. Jeżeli dojdzie do tego na masową skalę, a jest to możliwe w każdej chwili, Bałtyk może stać się morzem martwym.

To pewne? Przez tyle lat nic się nie działo.

- Szacujemy, że w ramach ok. 50 tys. ton broni chemicznej zatopionej w Bałtyku, 15 tys. to bojowe środki trujące, czyli najniebezpieczniejsze substancje, zwłaszcza gaz musztardowy. Na szczęście Bałtyk jest morzem nisko zasolonym i chłodnym, dlatego proces korozji stali postępuje tu wolniej.

Nie jest też tak, że nic na rozszczelnianie beczek nie wskazuje. Coraz częściej notowane są poważne przypadki poparzeń rybaków, którzy w sieciach wraz z rybami wydobywają pozostałości broni chemicznej, która już się wydostała z beczek. W ciągu ostatnich 20 lat odnotowano 115 incydentów z udziałem broni chemicznej pozostawionej na dnie Bałtyku, większość z nich dotyczyła właśnie rybaków narażonych na działanie gazu musztardowego, który dostał się do ich sieci.

Niebezpieczne pamiątki z wakacji.

- Wiele osób, nie tylko rybaków, nie ma pojęcia, że nie wolno dotykać fosforu czy iperytu, wydobytego w sieciach czy leżących na plaży. To taka ładna, kolorowa, skrystalizowana substancja i ludziom się wydaje, że może być to pamiątka, którą warto zabrać do domu. Nie wiedzą, że to śmiertelnie niebezpieczna trucizna.

Poparzeniom często ulegają również plażowicze. Małe dziecko, które znajdzie na plaży ładny zielony kamyczek i włoży go sobie do ust, po prostu umrze. To bardzo poważne zagrożenie dla życia i zdrowia, które będzie narastało.

Cały wywiad znajdziesz tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA