Oto najdziwniejsze powody spóźnień do pracy

Zaspałeś? Stałeś w korku? Musiałeś odwieźć dziecko do przedszkola i dlatego spóźniłeś się do pracy? To nic, w porównaniu do tego, co "przytrafia się innym"...
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Oto najdziwniejsze powody spóźnień do pracy

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

21 mar 2016 5:02


Z badania przeprowadzonego na zlecenie Work Service wynika, że jedna trzecia Polaków spóźnia się do pracy. Niepunktualność raz lub kilka razy w tygodniu zdarza się już 21 proc. polskich pracowników, rzadziej – raz lub kilka razy w miesiącu – przychodzi do pracy spóźnionych 9,9 proc. zatrudnionych, a niewiele ponad 1 proc. deklaruje spóźnianie się co najmniej raz w tygodniu i tyle samo deklaruje niepunktualność raz dziennie.

Najczęściej problemy z terminowym rozpoczynaniem pracy deklarowali mężczyźni. Wśród pracowników płci męskiej tylko 54 proc. nigdy się nie spóźnia, podczas gdy wśród kobiet takie deklaracje padały aż u ponad 70 proc. badanych.

Za główną przyczynę swoich spóźnień pracownicy podają problemy z dojazdami do miejsca pracy, zaspanie, złą organizację czasu, a także odwożenie dzieci do szkoły czy przedszkola.

Oryginalne pomysły pracowników

Są jednak tacy pracownicy, którzy zadziwiają pomysłowością, jeśli chodzi o powody spóźnień. Jak co roku serwis CarrerBuilder zapytał menedżerów HR o najdziwniejsze wymówki, jakie usłyszeli od zatrudnionych. Również tym razem pracownicy udowodnili, że ich wyobraźnia nie zna granic (ubiegłoroczne wyniki badania znajdziecie tutaj).

Jeden z zatrudnionych spóźnił się do pracy, bo podczas suszenia zapaliły mu się włosy. Inny z kolei nie przyszedł na czas do firmy, ponieważ musiał zagonić krowę do obory. Kolejny pracownik chciał dokończyć oglądanie filmu "My Name is Earl”. Inny natomiast spóźnił się z powodu opadów śniegu – koniecznie musiał iść na narty przed pracą.

Czytaj też: Powody nieobecności w pracy bywają absurdalne. Brak bielizny, dziwny wypadek, zatrucie szynką.

Jeden z menedżerów HR usłyszał, że spóźnialskiemu ktoś ukradł wszystkie ubrania. Inny pracownik miał problem z samochodem, na który wdrapał się czarny niedźwiedź, po czym zasnął na masce.

Z powodu zwierzęcia na czas nie przyszedł również inny ancymon. Jego jaszczurka zmarła rano na stole operacyjnym. Pogrążony w żałobie pracownik nie umiał się zdecydować, czy zostawić jej ciało u weterynarza, czy przynieść je ze sobą do pracy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA