Oto najdziwniejsze powody spóźnień do pracy

0 0
Oto najdziwniejsze powody spóźnień do pracy
Jeden z zatrudnionych spóźnił się do pracy, bo podczas suszenia zapaliły mu się włosy. (Fot. pixabay)

Zaspałeś? Stałeś w korku? Musiałeś odwieźć dziecko do przedszkola i dlatego spóźniłeś się do pracy? To nic, w porównaniu do tego, co "przytrafia się innym"...

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Work Service wynika, że jedna trzecia Polaków spóźnia się do pracy. Niepunktualność raz lub kilka razy w tygodniu zdarza się już 21 proc. polskich pracowników, rzadziej – raz lub kilka razy w miesiącu – przychodzi do pracy spóźnionych 9,9 proc. zatrudnionych, a niewiele ponad 1 proc. deklaruje spóźnianie się co najmniej raz w tygodniu i tyle samo deklaruje niepunktualność raz dziennie.

Najczęściej problemy z terminowym rozpoczynaniem pracy deklarowali mężczyźni. Wśród pracowników płci męskiej tylko 54 proc. nigdy się nie spóźnia, podczas gdy wśród kobiet takie deklaracje padały aż u ponad 70 proc. badanych.

Za główną przyczynę swoich spóźnień pracownicy podają problemy z dojazdami do miejsca pracy, zaspanie, złą organizację czasu, a także odwożenie dzieci do szkoły czy przedszkola.

Oryginalne pomysły pracowników

Są jednak tacy pracownicy, którzy zadziwiają pomysłowością, jeśli chodzi o powody spóźnień. Jak co roku serwis CarrerBuilder zapytał menedżerów HR o najdziwniejsze wymówki, jakie usłyszeli od zatrudnionych. Również tym razem pracownicy udowodnili, że ich wyobraźnia nie zna granic (ubiegłoroczne wyniki badania znajdziecie tutaj).

Jeden z zatrudnionych spóźnił się do pracy, bo podczas suszenia zapaliły mu się włosy. Inny z kolei nie przyszedł na czas do firmy, ponieważ musiał zagonić krowę do obory. Kolejny pracownik chciał dokończyć oglądanie filmu "My Name is Earl”. Inny natomiast spóźnił się z powodu opadów śniegu – koniecznie musiał iść na narty przed pracą.

Czytaj też: Powody nieobecności w pracy bywają absurdalne. Brak bielizny, dziwny wypadek, zatrucie szynką.

Jeden z menedżerów HR usłyszał, że spóźnialskiemu ktoś ukradł wszystkie ubrania. Inny pracownik miał problem z samochodem, na który wdrapał się czarny niedźwiedź, po czym zasnął na masce.

Z powodu zwierzęcia na czas nie przyszedł również inny ancymon. Jego jaszczurka zmarła rano na stole operacyjnym. Pogrążony w żałobie pracownik nie umiał się zdecydować, czy zostawić jej ciało u weterynarza, czy przynieść je ze sobą do pracy.

SŁOWA KLUCZOWE

 

POLECAMY

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

POLECAMY

  • ZMIEŃ WIDOK:

  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.
  • Wirtualny Nowy Przemysł Rynek Zdrowia Farmer Nowy Przemysł Dla handlu Promocjada
    Property News Portal Samorządowy Giełda rolna Rynek aptek Infodent24 House Market
    Portal Spożywczy Property Design Rynek Seniora Koszyk cenowy Sady Ogrody Centrum Kreowania Liderów
  • Serwisy i wydawnictwa o budowie i urządzaniu domu.